Travelling In Bolivia *** Podrozujac po Boliwii

Jak podrozuje sie po Boliwii? Mozna samolotem, autobusem, samochodem, na rowerze czy pieszo:)

Przelot samolotem nie sprawia wiekszych problemow – boliwijskie linie lotnicze dzialaja bardzo profesjonalnie i oferuja dzienne loty z wiekszych miast w cenach niestety europejskich (do Santa Cruz w jedna strone zaplacimy okolo €30). Na pokladzie samolotu otrzymamy maly ‘snack’ w postaci kanapki, kawalka ciastka i wybranego napoju. A za oknem – przepiekne gorzyste krajobrazy! Mozna pstrykac zdjecia przez cale dwie godziny (o ile lecimy w dzien przy bezchmurnym niebie).

Jezeli mamy wiecej czasu i jeepa pod reka, mozemy podziwiac krajobrazy przez caly dzien, przemierzajac cierpliwie asfaltowo – kamienisto – piaszczysto – blotnista droge. Niestety nie mialam okazji wyprobowwac tej opcji, ale znajomi, ktorzy byli z nami w Santa Cruz, musieli zostac tam 2 tygodnie dluzej, bo troszke sie rozpadalo i droga byla nieprzejezdna:)

To  moze autobusem? W Boliwii funkcjonuje wiele lini autobusowych, o czym przekonalam sie podruzujac do Potosi. Dworzec w Cochabambie jest istnym labiryntem i potrzeba troche czasu na ochloniecie, by znalesc odpowiednia kase. Poszczegolni przewoznicy rozna sie cena i komfortem, jednak wszystkie autobusy sa przewaznie w dobrej kondycji. Plusem jest niska cena – z Cochabamby do Potosi mozemy dojechac za okolo 60 bs.= €6 (okolo 450 km), co zajmuje okolo 10 godzin – o ile mamy bezposrednie polaczenie w Oruro. My wyladowalismy tam o 5 nad ranem i postanowilismy wziac busa do Potosi na 8 osob, co kosztowalo nas 60bs. od glowy.

Inne plusy podrozy autobusem? Oczywiscie piekne widoki! Mimo, iz wiekszosc kursow odbywa sie w nocy, warto jest wybrac kurs w ciagu dnia. Dla mnie ma to wiekszy sens, poniewaz i tak nie moge spac w srodkach transportu, wiec gdybym jeszcze miala zaczac zwiedzanie po przyjezdzie nad ranem, to niestety nie byloby to dla mnie zbyt przyjemne.

Minusy podrozy autobusem? Jest ich kilka – autobus nie zatrzymuje sie na siusiu, nie mozna robic zdjec w czasie podrozy (bo chociaz nikt  nie zabrania, to jakosc obrazu jest watpliwa…), nigdy nie wiadomo, czy nie utknie sie w blokadzie (co przydazylo nam sie podczas powrotu z Oruro do Cochabamby). Co wtedy?

I tutaj na pewno przyda nam sie poczucie humoru oraz dobra kurtka i spiwor w razie czego:) My mielismy szczescie, bo po drugiej stronie blokady byl inny autobus naszej lini, musielismy wiec tylko przetaskac sie z naszymi bagazami na druga strone.

Inna sprawa sa rozmiary autobusow, ktore wydaja sie o ciut za duze na niektore, szczegolnie te kamieniste wysokogorskie drogi. Jadac do Torotoro (130 km w 6 godzin), odczulam te ciagle serpentyny i ciagly podjazd pod gore, ale nic nie widzialam, bo bylo juz ciemno. Wpatrywalam sie za to w droge mleczna, ktora widzialam pierwszy raz w zyciu!

Jednak podczas zwiedzania tego pieknego zakatka swiata, ktory znajduje sie na wysokosci od 1800 do prawie 4000 m.n.p.m, nie raz wstrzymywalam oddech, obserwujac zapierajace dech w piersiach PRZEPASCIE za oknem. Oczywiscie zdjecia nie oddaja powagi sytuacji i ogromu przestrzennego, ale i tak  nie moglam sie powstrzymac od proby uwiecznienia niektorych momentow zachwytu i przerazenia.

Dodam tylko, ze najpopularniejszymi slowami, ktore padaly z moich ust podczas podrozy byly – WOW i ‘LOCO’ (to jest szalone).

Najgorzej (i najpiekniej zarazem) bylo podczas powrotu do Cochabamby – tutaj wgapialam sie w droge na kazdym zakrecie. Z kazdym kilometrem krajobraz zmienial sie nie do poznania i kiedy juz cieszylam sie, ze kanion za oknem jakby sie splycal, to okazywalo sie, ze za nastepnym zakretem czeka na nas nowa niesamowicie gleboka przepasc! Przemknal mi takze przed oczyma znak drogowy (!) z ograniczeniem predkosci do 35 km/h, ale dam sobie reke uciac, ze nasz autobus mial na liczniku przynajmniej dwa razy tyle. Mialam takze wrazenie, ze tak jakby przyspiesza przed zakretem…. A wszystko to na kamienisto – piaszczystej drodze, bez barierek.

Na asfaltowej szosie autobus przeszedl zas swoista transformacie i zamienil sie w rakiete, pedzaca co najmniej 120 km/h, ale i tak byl wyprzedzany przez wszystkie samochody osobowe. Tylko ciezarowki zostaly w tyle. Wzrastala tez liczba kapliczek (krzyzy) przydroznych i to w zatrwazajacym tempie.

Po dotarciu do celu, bylam chyba jedyna osoba dziekujaca kierowcy za ‘bezpieczne’ sprowadzenie nas do domu:)

No to chyba zostaja nam rowery? Mam nadzieje sprawdzic je przy okazji wycieczki do La Paz, na slawnej ‘drodze smierci’ – chociaz tutaj niemal kazda droga wydaje sie byc ‘smiertelnie niebezpieczna’. Przeczytalam kiedys blog o grupie Polakow przemierzajacych Boliwie na rowerach i ich przygoda zakonczylasie szczesliwie:)

Za to o chodzeniu opowiem za chwile….

***

How can we travel in Bolivia? By plane, bus, car, bike or on foot :)

Going by plane does not cause major problems – Bolivian airlines operate very professionally and offer daily flights from major cities, unfortunately prices are European (to Santa Cruz one way cost approximately €30). On board of the aircraft you get a little ‘snack’ in the form of a sandwich, piece of cake and choice of drink. And outside the window – a beautiful landscape! You can snap pictures for two hours (if only you fly during the day).

If we have more time and a jeep, we can admire the scenery all day, driving patiently  on asphalt – pebble – sandy – muddy path. Unfortunately, I had no occasion to try this option, but friends who were with us in Santa Cruz, had to stay there two weeks longer, because there was a little rain and the road was impassable :)

What about bus? In Bolivia there are many bus lines, as I learned travelling to Potosi. Bus terminal in Cochabamba is a veritable maze so you need some cooling off time to find a suitable cash point. Bus companies are differ with price and comfort, but all the buses are mostly in a good condition. The advantage is low price – from Cochabamba to Potosi we can get for about 60 bs. = € 6 (approximately 450 km), which takes about 10 hours – if we have a direct connection in Oruro. We landed there at 5 am and decided to take a car for 8 people, which cost us 60 bs. per head.

Other advantages of traveling by bus? Of course beautiful views! Although most courses are held at night, it is better to choose a course during the day. For me it also makes more sense, because I can not sleep in transport, so if I had to start sightseeing in the morning after arrival, unfortunately I wouldn’t enjoy it.

Disadvantages when traveling by bus? There are some – a bus does not stop for a pee, you can’t take pictures during the trip (well, although this is not prohibited, the picture quality is questionable …), you never know whether or not you will stuck in blockade (as we did while returning from Oruro to Cochabamba). What then?

You will need sense of humor, a good jacket and sleeping bag just in case :) We were lucky, because on the other side there was another bus of our company, so we had to only carry our luggage to the other side.

Another thing is the size of coaches, which seems a bit too big for the rocky mountain roads. Coming to Torotoro (130 km in 6 hours), I felt this continuous uphill climb, but I could not see anything because it was dark. Instead, I admired the Milky Way, which  I saw for the first time in my life!

But while exploring this beautiful part of the world that has an altitude from 1,800 to almost 4,000 meters above sea level, I was holding my breath all the time, watching the breathtaking precipice just outside the window.

I will only add that the most popular words that fell out from my mouth during the trip were – WOW and ‘LOCO’ (this is crazy).

The worst (and most beautiful at the same time) was return to Cochabamba – I was staring at the road at every turn. With each kilometer landscape has changed beyond recognition and when I was happy when the canyon behind the window was getting more shallow, it turned out that behind next corner is waiting for us a new incredibly deep abyss! Once also flashed before my eyes a traffic sign (!) with a speed limit of 35 km / h, but I’ll give my left nut (if I had one:) that our bus was speeding at least twice as much. I also had the feeling that it speeds up before every corner … And all this on the stoney – sandy road, with no barriers.

On the asphalt road bus underwent specific transformation and turned into a rocket, flying at least 120 km / h; it was overtaken by all the cars, leaving only trucks behind. Also the number of road chapels (places where people died in a crash) was incresing with every minute.

When we reached Cochabamba, I was probably the only person thanking the driver for bringing us ‘safely’ home :)

Well, what about bikes? I hope to check it during a trip to La Paz, on the famous ” death road ‘- though here almost every road seems to be’ extremely dangerous’ :)
I will tell about walking in a moment ….

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s