Child Labour in Bolivia Legalized *** Boliwijskie dzieci pracuja legalnie

Tags

,

Praca dzieci w Boliwii byla i jest wszechobecna – od dzieci dzwigajacych ciezkie skrzynki, taszczacych taczki z zakupami na bazarze, pucybutow i sprzedawcow slodyczy na ulicy czy wypasajacych lamy i owce na pastwiskach, po te pracujace w kopalniach srebra i cyny.

child labour in Bolivia

Boliwijski rzad obnizyl prawny wiek pracy z 14 do 10 lat, tym samym legalizujac prace dzieci. Ustawa, ktora weszla w zycie na poczatku miesiaca, umozliwia prace 10-latkom, o ile uczeszczaja one do szkoly, sa pod nadzorem rodzicow i pracuja na wlasny rachunek. Boliwia tym samym zlamala postanowienia Miedzynarodowej Konwencji Pracy, ktora dopuszcza prace dzieci w krajach rozwijajacych sie od 14 lat (po zakonczeniu podstawowej edukacji).

“Praca dzieci jest zarowno przyczyna, jak i konsekwencja ubostwa i utraty kapitalu ludzkiego w danym kraju, a takze w wielu przypadkach jest przeszkoda dla dzieci w uzyskaniu wyksztalcenia lub prowadzi do czestych absencji w szkole zarowno wsrod chlopcow jak i dziewczat” – czytamy w oficjalnym oswiadczeniu UNICEF-u  w odpowiedzi na nowe prawo Boliwii. Wedlug danych UNICEF-u, w Boliwii pracuje ponad 500 tys. dzieci, z ktorych 60% nie przekroczyla wieku 14 lat.

Rzad Boliwii broni jednak swojej decyzji argumentujac, ze praca dzieci jest ‘kolem ratunkowym’ dla rodzin borykajacych sie z bieda. Zwolennicy prawa twierdza, iz obnizenie minimalnego wieku pracy odzwierciedla niezaprzeczalna rzeczywistosc Boliwii, gdzie biedne rodziny nie maja innego wyboru, niz poslanie swoich dzieci do pracy, w celu uzupelnienia dochodow. Nowe prawo oferuje zas pracujacym dzieciom ochrone przed wykorzystywaniem.

Czesc Boliwijczykow uwaza jednak, ze nowa ustawa jest ‘krokiem wstecz dla praw dziecka w tym kraju’. Niedopuszczalne wydaje sie bowiem to, iz pomimo duzego odsetka bezrobotnych doroslych w Boliwii, do pracy ‘zaprzega’ sie dzieci… I trudno jest sie z tym nie zgodzic.

IMG_2419

Czy nowe prawo ochroni maloletnich pracownikow przed wykorzystywaniem, czy wrecz przeciwnie, zacheci niektorych doroslych do zmuszenia do pracy swoich pociech? – to sie dopiero okaze. Ja osobiscie mam do sprawy ambiwalentny stosunek. Sama bowiem w wieku 10 lat pomagalam rodzinie w pracach polowych – pielac grzadki, myjac warzywa, zrywajac truskawki, a nawet nawlekajac tyton! Bylo to jednak wlasnie pomaganie, przewaznie wynagradzane kieszonkowym. Cos w rodzaju ‘szkolnych wykopkow’, na ktore jezdzilismy z cala klasa w podstawowce.

Prezydent Boliwii Evo Morales, sam pracujacy w dziecinstwie jako producent cegiel, pomocnik w piekarni i zbieracz trzciny cukrowej powiedzial, ze ‘dziecko pracujace od najmlodszych lat ma wieksza swiadomosc spoleczna‘. I tu musze sie z nim zgodzic. Obowiazki domowe szybko uswiadomily mi, ze pieniadze nie rosna na drzewach, a manna nie spada z nieba. Tego samego ucza sie tez boliwijskie dzieci sprzedawcow warzyw, ktore widzimy co tydzien na sobotnim bazarze. Starsze pomagaja w obsludze klientow, mlodsze zas nasladuja swoich rodzicow w formie zabawy.

W Sucre dziala prywatna organizacja ‘INTI’, ktora wydaje wlasne dwujezyczne czasopismo o tematyce spolecznej, skierowane glownie do anglojezycznych turystow. Dystrybucja gazety zajmuja sie wolontariusze i … dzieci. Pieniadze ze sprzedazy przeznaczone sa na zakup jedzenia, pomocy naukowych i ubran dla nich samych. Organizacja organizuje rowniez wycieczki, wypady do kina itp., ktore maja na celu ‘przywrocenie’ dzieciom straconego zbyt wczesnie dziecinstwa. W pewnym sensie jest to sekundowanie pracy nieletnich, ale z drugiej strony, przynosi to fizyczne zyski idace na pomoc dzieciom ulicy.

Niestety, jak uslyszalam od znajomych, w Boliwii wiekszosc dzieci nie pracuje na wlasny rachunek, czesto oddajac ciezko zarobione pieniadze opiekunom, ktorzy wydaja je pozniej na alkohol. W Santa Cruz de la Sierra, widzialam dzieci zebrzace na skrzyzowaniach wielkich ulic, ktore nie chcialy przyjac jalmuzny w postaci jedzenia czy ubran. Liczyly sie tylko pieniadze. Mozna sie domyslic, kto je zmuszal do zebrania. Jak powiedzial jeden ekspata: Zastanawiam sie, czy jedna z niezamierzonych konsekwencji nowej ustawy  zezwalajacej na prace dzieci, może być wzrost zebzacych dzieci … Obawiam sie, ze odpowiedz na to pytanie jest tylko jedna: tak.

Niestety, takich dzieci zadne prawo nie chroni.

Zrodla: www.trust.org, panampost.com, lostiempos.com.

***

Child labor in Bolivia was and is present everywhere – from the kids lifting heavy boxes, pushing wheelbarrows with shopping bags in the market, shoe shiners and vendors of sweets on the streets, to the children working in the silver and tin mines.

child labour in Bolivia

The Bolivian government has lowered the legal age of work from 14 to 10 years, thus legalizing the children’s work. The Act, which came into force at the beginning of the month, allows the work of 10-year olds, if the children attend the school, are under the supervision of their parents and are working on their own account. By doing this, Bolivia had breached the International Labour Convention, that allows a minimum working age of 14 for developing countries (when the child basic education is finished).

“Child labour is both a cause and consequence of poverty and the loss of a country’s human capital, and in many occasions, it is an obstacle for children to get an education or leads to school desertion among boys and girls”  - said UNICEF in an official statement in response to Bolivia’s new law. According to UNICEF, in Bolivia there are more than 500 thousand children working, of whom 60% does not exceed the age of 14.

The Government of Bolivia defends its decision by arguing that child labor is a ‘lifeline’ for families struggling with poverty. Supporters of the law say, that lowering the minimum age of work reflects an undeniable reality of Bolivia, where poor families have no other choice than the send their children to work to supplement their income. The new  law therefore offers protection of working children from unjust exploitation.

However, some Bolivians believe, that the law is a step backwards for children’s rights in the country. It is unacceptable to make children work while there are adults who are unemployed. It is difficult not to agree with it.

Will the new law protect young workers from exploitation, or on the contrary, will it encourage some adults to force their children to work? – the future will show. I personally have an ambivalent attitude in this case. Myself, at age of 10, I was helping my family in the farm work – weeding the crops, washing vegetables, picking strawberries, and even preparing tobacco leaves to dry! This was, however, helping, and I was receiving some pocket money for my work. A kind of like ‘school potato harvest’ – annual school trip that we were taking with the whole class in the elementary school to earn money for other excursions.

Bolivian President Evo Morales, himself working in childhood as a manufacturer of bricks, helper in a bakery and sugar cane collector, said that ‘child working from an early age has a greater social awareness’. And I have to agree with him at this point. My household chores and duties quickly made ​​me realize that money doesn’t grow on trees. Some Bolivian market vendors teach the same truth to their children as we can see on the Saturdays bazaar. The oldest help serving customers why the youngsters imitate their working parents in a fun way.

There is a private organization in Sucre – ‘INTI’, that publishes bilingual magazine focused on social issues, directed mainly to English-speaking tourists. Distribution of the newspaper involves volunteers and … children. The money from the sale is used to purchase food, school aids and clothes for the latter. The organization also organizes field trips, excursions to the cinema, etc., which are aimed at ‘bringing back childhood’ these children had lost too early. In a sense, the organisation supports child labor, but on the other hand, it brings a physical benefits to help street children.

Unfortunately, as I heard from my friends in Bolivia, most of the children that supposed to work on their own account, often have to hand the hard earned money over to their parents who waste it on alcohol. In Santa Cruz de la Sierra, I saw children begging on the streets – they didn’t want to accept help in the form of food or clothes, wanting only cash. You can guess who forced them to do so. As one expat said: I wonder if one of the unintended consequences of Evo’s new law allowing children to work might be an increase in child beggars… I’m afraid the answer to this question is only one: yes.

 Unfortunately, such children aren’t protected by any law.

Sources: www.trust.orgpanampost.comlostiempos.com.

child labour in Bolivia
Follow

Get every new post delivered to your Inbox.

Join 65 other followers