The Rainforest of ‘Yvaga Guazu’ Park *** W ‘deszczowym’ parku ekologicznym

Prywatny Park Ekologiczny Yvaga Guazu znajduje się tuz za granicami miasta Santa Cruz, na drodze do Samaipaty.  Bardzo łatwo jest go przeoczyć, gdyby nie bilbord z informacja. Na parkingu przed brama witają nas dwa urocze zwierzaki – jednym z nich, jak dowiemy się później, jest 8-letni poł-labrador, Blakey. Imię, może nie bardzo politycznie poprawne, ale pasujące do niego jak ulal.

Private own Yvaga Guazu Ecological Park is located just outside the city of Santa Cruz, on the way to Samaipata. It is very easy to miss its entrance if not for billboard on the side of the road with information. We are welcomed in the parking lot in front of the gate by two adorable dogs – one of them, as we learnt later, is an 8-year-old half-labrador, Blakey. The name maybe not very politically correct, but fits him perfectly.

Yvaga Guazu

Kupujemy bilety i czekamy 20 minut na przewodnika, czekanie umilając sobie zabawa z psami i rozglądając się po restauracji, serwującej tradycyjne dania. Prawdę mówiąc, gdyby nie psy, to chyba byśmy zrezygnowali. Przewodnik jednak się pojawił, i nasza wesoła gromadka, która powiększyła się o jeszcze jednego czworonoga, podążyła na zwiedzanie 3-hektarow 14-hektarowego parku, utworzonego w obrebie lasu deszcowego, będącego domem dla ponad 650 rodzimych i importowanych gatunków roślin tropikalnych.

Zaczynamy od szkółki bonsai, które są również na sprzedaż. Korci mnie, aby kupić sobie karłowate drzewko toborochi, ale jakże miałabym je przetransportować do Europy?

We buy tickets and wait 20 minutes for a guide. While waiting we play with dogs and look around the restaurant, which serves traditional cuisine. In fact, it not for the dogs, I think we would gave up. However, our guide eventually appeared and our cheerful bunch, joined yet by another pet, followed to explore the 3-hectares of this 14-hectares park, created within rainforest, being a home to over 650 species of native and imported tropical plants.

We start with bonsai nursery that are also for sale. I am tempted to buy a dwarf Toborochi tree, but how would I  transport it to Europe?

Yvaga Guazu

Na początku wycieczki zatrzymujemy się w malutkim zoo, w którym zyja uratowane z niewoli dzikie zwierzeta: kolorowe papugi, ‘pajęcze małpy’, dzikie świnie (pecari) i żółwie, które przysięgam, jak tylko nas zobaczyły, zaczęły biec w naszym kierunku! Przyznam, jako jedyne zwierzaki miały one klawe życie, bo małpy, uwiązane sznurkiem do drzewa, mimo iż miały trochę swobody poruszania się, były bardzo zestresowane. W gorszej sytuacji były tylko kapucynki, bo w klatce.

Park podobno zamieszkują, na wolności, inne naczelne oraz leniwce, ale tych nie widzieliśmy.

At the beginning of the tour we stop in a tiny zoo of as we were explained, of rescued animals: colorful parrots, ‘spider monkeys’, wild pigs (Pecari) and turtles, which I swear, as soon as they saw us, began to run in our direction! I admit, they were the only animals that had a nice life, because the monkeys, tied with string to a tree, although having had some freedom of movement, were very stressed. The capuchins life was even worse as in a cage. 

There other wilde animals in the park like other primates and sloths, but these we haven’t seen.

Yvaga Guazu

Podążyliśmy dalej zacieniona aleja za Blakey’m, podpytując się przewodnika o kolejne napotkane rośliny, przy których nota bene widniały tabliczki z informacja. Ogród Botaniczny w Santa Cruz, powinien wziąć z Yvaga Guazu przykład w tym temacie.

We followed the shaded avenue after Blakey, from time to time asking a guide about the next encountered plants, which, incidentally, had visible signs with the information beside them. Botanical Garden in Santa Cruz should take and example from the Yvaga Guazu in this topic.

Yvaga Guazu

Podziwialiśmy wiec kolorowe kwiaty, owocujące krzewy, w tym pomarańcze, karambole i ananasy, ogromne drzewa, które w Polsce rosną sobie w doniczkach, czy fascynujące roślinne przykłady pasożytów, które w niektórych przypadkach, zabijają swojego gospodarza.

So we admired the colorful flowers, fruiting shrubs, including oranges, carambolas and pineaples, large trees, which in Poland grow in pots or some fascinating examples of plant parasites, which in extreme cases, kill the host.

Yvaga Guazu

Bambu negro

Bambu negro

Yvaga Guazu

Yvaga Guazu

Pineapple/ Ananas

Flor de Paraiso

Paradise Flower

Gwiazdą dnia okazał się zaś nasz czarny psi przewodnik, który dla ochłody, postanowił wejść sobie do jeziorka, czemu reszta naszej gromadki, ociekająca potem, zazdrośnie się przyglądała. Cos mi się wydaje, ze jego drugi rodzic był wodołazem.

The star of the day turned out to be our guide dog Blakey, who decided to swim in a pond to cool down, making jeleaus all of us dripping with sweat. I think, that his other parent was of some Newfoundland breed.

Yvaga Guazu

Na koniec ruszyłam w pogoń za pięknym motylem, który na moment przystanął na kamykach rozrzuconych wokół stawu.

At the end of our walk, I set off in pursuit of photographing a beautiful butterfly, which stopped at the moment on pebbles scattered around the pond.

Yvaga Guazu

Bardzo nam się podobało w Parku Ekologicznym Yvaga Guazu, który jest takim prawdziwym ogrodem botanicznym – pod niebieskim niebem, a nie pod szklarnia. Szkoda tylko, ze nie można tam swobodnie spacerować samemu, ciesząc oczy zielenią lasu deszczowego dłużej niż półtorej godziny.

We loved the Yvaga Guazu Ecological Park, which is such a true botanical garden – under the blue sky, and not in the greenhouse. However, it’s a pity that you can’t walk there alone, beaing able to enjoy the green rainforest for more than only half an hour.

Yvaga Guazu

Warto było? Po zastanowieniu powiem, ze tak, ale tylko dlatego, iż nie płaciłam za bilet wstępu dla obcokrajowca, który kosztuje 90 bs., czyli jakieś 10 €. Prawdę mówiąc, lepiej jest dołożyć drugie tyle i spędzić cały dzień w tropikalnym resorcie Guembe, o którym pisałam kilka miesięcy temu —> klik. Lub wybrać się na darmowy, nieograniczony czasowo spacer do Parque Urbano, w którym nie ma małp na smyczy, ale gdzie przy odrobinie szczęścia można zobaczyć leniwca, na jednym z wielu pięknych egzotycznych drzew. Trzeba tylko uważać, by nie potknąć się o wystajace z ziemi korzenie, druty lub śmieci.

Można tez wybrać się do prawdziwego lasu deszczowego niedalekiego Parku narodowego Amboro (Samaipata/ Buena Vista), choć tam będzie pewnie więcej komarów:)

Was it worth it? I would say yes, but only because  I didn’t have to pay a foreigner fee, which is 90 bs. (about 10 €). In fact, I think it’s better to add another 90bs. and spend a whole day in a tropical Guembe resort, that we visited some time ago —> click. Or take a free, non-timed walk to Parque Urbano, in where you won’t find any monkeys on a leash, but where, with a little luck, you could see a sloth climbing one of the many beautiful exotic trees. You just have to be careful not to trip over the roots protruding from the ground, wires or garbage.

You can also go to a real rainforest of a nerby Amboro National Park (Samaipata/ Buena Vista), but there will surely be more mosquitoes :)

Wiecej zdjeć/ More pictures:

Informacje praktyczne/ Practical info:

Park Ekologiczny Yvaga Guazu otwarty jest we wszystkie dni tygodnia, od rana do wieczora, ale zwiedzać go można z przewodnikiem jedynie w określonych godzinach: 9.00, 10.00, 11.00 oraz 14.00, 15.00, 16.00.

Yvaga Guazu Ecological Park is open seven days a week, from morning till evening, but it can be visited with a guide only at certain times: 9, 10, 11 am and 2, 3, 4 pm.

Jaguars’ Paradise of San Miguelito *** ‘Nick’s Adventures’ na ratunek wielkim kotom

Centrum Hodowli Bydła San Miguelito znajduje się zaledwie 180 km od Santa Cruz de la Sierra (lub 3 godziny jazdy samochodem) i jest domem dla…jaguarów. Dlaczego? – ziemia w tej tropikalnej części Boliwii, która nie tak dawno pokryta była lasem, została niemal całkowicie wykarczowana pod uprawę soi. Ranczo San Migelito, jako jedyne w tym regionie posiadające pozostałości pierwotnego lasu, przyciąga wszelkiego rodzaju dzikie zwierzęta, które szukają tu schronienia.

Gospodarstwo posiada w swoim obrębie suchy las Chiquitano, podmokle Pampas oraz wilgotny górski las, będące domem dla niezwykle zróżnicowanej fauny. Oprócz jaguarów, tereny te zamieszkuje 5 różnych gatunków dużych kotów tj.: puma, ocelot, kot Geoffreya, jaguarundi i margay. Występują tam również inne unikalne dzikie zwierzęta, mi.in. nizinne tapiry, mrówkojady olbrzymie, pancerniki, kajmany, pekari, jelenie i wiele innych. Zróżnicowany ekosystem jest i siedliskiem dla ponad 150 gatunków ptaków.

IMG_2143-001

Niestety, ten mały raj okazuje się być także śmiertelna pułapka, zwłaszcza dla wielkich kotów. Chociaż gospodarstwo San Miguelito nie zezwala na polowania, jaguary i pumy giną z rak ranczerów, ponieważ są one postrzegane jako zagrożenie dla bydła.

boliviainmyeyes

Problem jest jednak bardziej złożony i nie ogranicza się tylko do Boliwii, ale całej Ameryki Łacińskiej. Od czasu do czasu słyszę o zabiciu jaguara w okolicach Santa Cruz – w ostatnim miesiącu w pobliskim Warnes. Ludzie mówili, ze zabili zwierzę w samoobronie, ale czy musieli oni publikować swoje uśmiechnięte ‘selfies’ z jego ciałem na Facebooku? Prawdę mówiąc, bardziej mi to przypomniało polowanie dla przyjemności niż z konieczności. Ludzie nie zdaja sobie sprawy, iż jaguary są klasyfikowane jako bliskie zagrożenia wyginięciem. W samej Boliwii nadal można znaleźć je w względnie dużej liczbie, ale sytuacja szybko ulega zmianie. W sąsiedzkiej Argentynie, populacja jaguara spadla do zaledwie 200 osobników i istnieje zagrożenie, ze następne pokolenia będą mogły zobaczyć to zwierzę tylko w zoo. Jaguary w ostatnim stuleciu straciły 40 procent swojego zakresu geograficznego i są obecnie uznane za gatunek wymarły w Urugwaju oraz Salwadorze. Do tej listy mogą wkrótce dołączyć Stany Zjednoczone, Kostaryka, Panama i Nikaragua.

Czy istnieje wiec ratunek dla tych majestatycznych kotów? Czy jaguary i ranczerzy moga spokojnie koegzystowac? Jednym ze sposobów ochrony przyrody na obszarach zaludnionych jest zrównoważona i kontrolowana EKO – TURYSTYKA, która została wprowadzona do San Miguelito przez Nicolasa Mcphee – współwłaściciela i przewodnika biura podroży ‘Nick’s Adventures Bolivia’. Firma Nicka, z siedziba w Santa Cruz de la Sierra, organizuje wycieczki do San Miguelito, tym samym przyczyniając się do zmniejszenia strat spowodowanych przez jaguary/złodziei bydła.

Jak działa eko-turystyka? Nick oddaje duża cześć własnych dochodów z każdej wycieczki na pokrycie szkód spowodowanych przez wielkie koty oraz wspierając jedynego hodowcę w regionie, który zostawił naturalny las na swoim terenie, w zwiększeniu liczebności zwierząt łownych.

A liczby mówią same za siebie: na sześciu okolicznych ranczach straty wynoszą od 60-100 sztuk rocznie, choć jak uważa Nick, większość z nich nie pada ofiarami drapieżników, a złodziei bydła. Gospodarstwo San Miguelito straciło w tym roku 3 krowy. W tym samym czasie zabito tam 1 samice jaguara w ciąży, 1 pume i 1 ocelota. Szacuje się również, iż inne 3 duże koty zostały postrzelone i ranne. Na sasiednich farmach w tym roku zabito co najmniej 2 jaguary. Zazwyczaj rocznie ginie w okolicy San Miguelito od 2-5 jaguarów.

Jedna sztuka zabitego bydła kosztuje około 250 $ – więcej pokrytych strat to mniej zabitych jaguarów i pum (przynajmniej na ranchu San Miguelito). Turyści, którzy decydują się na dana wycieczkę, mogą podziwiać faunę i florę południowoamerykańska w całej swojej krasie, jednocześnie wspierając słuszna sprawę.

Nick dodaje, ze sytuacja w Beni (na północy Boliwii) jest o wiele powazniejsza, bowiem zabijanych jest tam okolo 10 jaguarow rocznie.

‘Na poczatek Boliwia musi utworzyc obowiazkowy rejestr zabitych jaguarów uwzgledniający ich pleć, wagę, stan zębów, wielkość, wszelkie informacje o zmianach fizycznych, deformacjach oraz powod zabicia zwierzecia. Dopiero, gdy rząd oraz stowazyszenia ochrony zwierzat beda mialy pelne pojecie o skali smiertelnosci jaguarów, zaczną one realizowac plan ochrony tych zwierzat przed lokalnym i calkowitym wyginieciem.’

Hodowla zwierzat ubojowych kompatybilna z ochrona srodowiska naturalnego wokol pierwszych prywatnych rezerw Boliwii w San Miguelito od lat wspierana jest przez Wildlife Conserwation Society (WCS). W 2002 roku, WCS rozpoczela systematyczne badania za pomoca ukrytych kamer w Parku Narodowym Kaa – Iya – najwiekszym chronionym suchym tropikalnym lesie na swiecie oraz w San Miguelito. Wyniki badan byly oszalamiajace. Oszacowano, ze w samym parku zyje 1000 jaguarow, stanowiac tym samym najwieksza chroniona populacje jaguarow na swiecie. Ponadto, tylko na terenie San Miguelito, otoczonym krajobrazem rolniczym, znajduje sie 6 jaguarow i 7 pum! Jak juz wspomnialam wczesniej, obszar ten jest rowniez pierwszym w Ameryce Lacinskiej, gdzie potwierdzono obecnosc 6 roznych gatunkow dzikich kotow!

M2E57L189-190R385B305

Nick takze ustawia ukryte kamery w roznych strategicznych czesciach rancza, w ten sposob uzyskujac informacje na temat sciezek poszczegolnych jaguarow, gestosci ich wystepowania oraz obfitosci zwierzyny lownej. Podczas wycieczki turysci pomagaja mu w sprawdzaniu kamer, w montowniu nowych urzadzen, jak rowniez wykonuja oni odlewy gipsowe sladow wielkich kotow oraz szukaja padliny, by sprawdzic, jaka zwierzyna padla lupem drapieznikow.

083-001

Pewnie zastanawiasz sie, czy nalezy sie bac spotkania z jaguarem? Moge Cie pocieszyc – jaguary prawdopodobnie bardziej obawialyby sie spotkania z Toba! W przeciwienstwie do ludzi, wielkie koty zabijaja z koniecznosci, nie dla zabawy. Zreszta, wokol maja sporo smaczniejszych kaskow do wyboru;)

Wiecej na temat projektu Nick’s Adventures Bolivia: www.nicksadventuresblivia.com i http://www.nicksadventuresbolivia.com/san-miguelito-jaoguar-conservation-tour/ (podane strony dostepne sa jedynie w jezyku angielskim).

Aby dowiedziec sie wiecej na temat ochrony jaguarow w Boliwii odwiedz: www.wcs.org, www.news.mongabay.com.

Pdf: http://www.wildexplorations.com/jaguar & http://geog.ufl.edu  (ukryte kamery – pułapki w ochronie zwierząt).

Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Nickolasa Mcphee.

***

The Cattle Farm of San Miguelito is located just 180 km from Santa Cruz de la Sierra (or 3 hours’ drive) and hosts the highest densities of…Jaguars found anywhere on the planet. How come? – the land in this tropical part of Bolivia which used to be covered by a dense forest was almost completely cleared for soya fields and the ranch of San Miguelito, as the only property in this region having some of the natural forest remaining, attracts all kinds of wild animals seeking refuge.

These properties consist of Chiquitano dry forest, Pampas wetlands and humid mountainous forest and host a wide array of wildlife. Apart of Jaguars there are other five species of big cats to be seen: Puma, Ocelot, Geoffrey’s cat, Jaguarundi and Margay. Other threatened and unique wild animals include: Lowland Tapirs, Giant Anteaters, Giant Armadillos, Caimans Anacondas, Monkeys, White lipped Peccaries, Brocket Deers and much more. This diverse habitat is a birders heaven too, with over 150 species of birds being recorded.

006-001

Unfortunately, this little paradise turns out to be also a deadly trap especially for Big Cats. Although this farm has a ‘no hunting policy’, many Jaguars and Pumas are killed because they are seen as a threat to the cattle.

San Miguelito Jaguars

This is not only a problem of San Miguelito – but Latin America wide. From time to time I can hear of a Jaguar being killed in the area of Santa Cruz de la Sierra – last month in nearby Warnes. People say they killed it to protect themselves but did they really have to post pictures of their smiley selfies over the body of a dead animal on Facebook? That reminds more of trophy hunting than a self-defense killing. People are not aware that Jaguars are classified as near threatened animals. In Bolivia Jaguars can still be found in relative healthy numbers however this is rapidly changing. In Argentina the Jaguar has gone from being common species to a population of less than 200 and one that is severely unlikely to survive the next generations. Jaguars have lost 40 percent of their geographical range and are now extinct in Uruguay, El Salvador and likely to join the extinction list in United States, Costa Rica, Panama and Nicaragura.

So, how can we rescue the big cats? Can jaguars and cattle farmers co-egsist peacefully? One of the ways of protecting wildlife in populated areas is sustainable and controlled eco-tourism brought to San Miguelito Cattle Station by Nicholas Mcphee – co-owner and tour operator of Nick’s Adventures Bolivia. His travel agency located in Santa Cruz de la Sierra organizes tours to this facility, helping to alleviate the damage caused by jaguar/livestock depredation.

How does eco- tourism work? Nick donates large percentage of his own profit from every tour to the cattle ranch to cover the damages caused by big cats and to support the only farmer in the region who has left the natural forest in increasing the prey abundance.

And numbers speak for themselves: across 6 ranches in the area they lose around 60-100 cattle per year to Jaguar/Puma predation, although Nick believes, a lot of these are not from cats but rather theft. On San Miguelito Ranch they have lost 3 cows this year so far. This year across the ranches, they have killed 1 pregnant jaguar, 1 puma and 1 ocelot. It’s also estimated that 3 big cats were shot and wounded. On the neighboring ranches they have killed at least 2 jaguars this year. Generally around 2-5 jaguars are killed per year. Nick adds that ‘situation in Beni (Northern Bolivia) is far worse, with up to 10 jaguars killed every year per Ranch.

One killed cattle costs its owner about 250$ so every penny counts. More loses covered, less jaguars and pumas killed (at least in San Miguelito Ranch). The math is simple. The tourists who decide to go on that particular tour get to see wild South American fauna and flora, in the same time supporting the great cause.

‘In the very least Bolivia needs a mandatory register of jaguars killed, i.e.: male/ female, weight, condition of teeth, size, physical abnormalities, pregnancy and reason it was shot. If this is done in the very least conservation and government agencies will have an idea of Jaguar mortalities and begin to implement plans to save them from local and permanent extinction’, says Nick.

Wildlife compatible ranching around Bolivia’s first private reserves at San Miguelito for years has been supported by Wildlife Conservation Society (WCS). In 2002 WCS initiated systematic camera trap surveys in Kaa -Iya National Park, the largest protected tropical dry forest in the world and San Miguelito Private Reserve. The results were outstanding. Park’s estimated 1000 jaguars represent the single largest protected jaguar population anywhere. In addition, the small protected area of San Miguelito, located between the agricultural landscapes, consists of 6 jaguars and 7 pumas! As I mentioned before, this site is also the first in Latin America to confirm the presence of 6 wild cat species!

045-001

Nick has also set up camera traps around strategic parts of ranches to obtain information about jaguar routes, densities and prey abundance. While on tour, tourists help him out by checking the camera traps and setting up new ones as well as making plaster molds of jaguar tracks and looking for scat to check what prey was eaten up by big cats.

171-001

Should you be scared of jaguar encounter? Don’t worry, the jaguar would probably be more scared of you! Unlike people, the big cats kill to eat, not for fun. And at San Miguelito they have much more tasty alternatives to choose from;)

To learn more about Nick’s Adventures Bolivia Jaguar Conservation Tour, visit: www.nicksadventuresblivia.com. or http://www.nicksadventuresbolivia.com/san-miguelito-jaoguar-conservation-tour/.

To find out more about jaguar conserwation in Bolivia, visit: www.wcs.org, www.news.mongabay.com (Jaguar in Beni, foto of the day).

Pdf: http://www.wildexplorations.com/jaguar & http://geog.ufl.edu (Jaguar Camera Traps in Animal Ecology).

All photographs cortuesy of Nickolas McPhee.

facebookcoverjaguarscoexist-002

Babysitting Little Kenny *** Kenny sam w domu

Moze pamietacie moja notke o zaginionym Chesterze? Coz, mijaja miesiace, a po jamniku naszej sasiadki nie ma sladu… Nie zaprzestala ona jednak poszukiwan, co tydzien wydajac 1000 bs. na ogloszenia w lokalnej prasie i telewizji. Kazdy, kto choc raz posiadal ‘najlepszego przyjaciela’ wie jaka pustka zostaje po jego stracie… Nasza sasiadka przygarnela wiec niedawno szczenie o imieniu Kenny, ktory jeszcze miesiac temy byl kuleczka mieszczaca sie w dloni, a dzis z ciekawoscia odkrywa swiat:)

W zeszlym tygodniu uslyszelismy przerazliwe piski dochodzace z mieszkania sasiadki i kiedy wyszlismy na klatke okazalo sie, ze Kenny zostal sam w domu. Po raz pierwszy. Biedak piszczal, szczekal i plakal przez ponad 2 godziny bez ustanku. Zostawilismy wiec na drzwiach sasiadki notke, ze nastepnym razem, kiedy bedzie musiala zostawic Kennego samego w domu, z radoscia go przygarniemy!

Nasza sasiadka ucieszyla sie z naszej oferty, i wczoraj poznym wieczorem przyniosla malucha, zawinietego w recznik i sweter, do naszego mieszkania.

_MG_8363-2

Przez nastepne 2 godziny czulam sie jak opiekunka do dziecka, probujac wynagrodzic Kennemu rozlake z ‘rodzicem’. Biedny szczeniak tym razem nie plakal, ale bylo mu bardzo smutno. Z tesknoty za swoja Pania, niemal nie opuszczal swojego legowiska, gdzie szukal jej zapachu wwachujac sie w jej sweter. Humor mu sie poprawil, kiedy Freddy wrocil z pracy, i przez chwile razem turlali sie po podlodze. Kiedy przyszla pora kolacji, dalismy mu plasterek szynki na talerzyku i wode w filizance, ale nic nie zjadl… Dobrze mu sie natomiast lezalo na moich kolanach, ogladajac szczekajace psy na Youtube:) Pozniej zas, przydreptal za nami do sypialni gdzie zasnal kolo lozka.

_MG_8352-2 _MG_8383-2 _MG_8415-2 _MG_8439-2

Kenny bardzo sie uradowal, kiedy jego pani po niego wrocila, a ona sama szczesliwa byla, ze bobas nie plakal za nia tak, jak tydzien temu. Ja cieszylam sie natomiast, ze moglam oddac komus taka przysluge, jaka niegdys wyswiadczyla nam ciocia Stasia. Mieszkala ona w naszym domu przez  niemal tydzien, opiekujac sie Misia kiedy rodzice wybrali sie w odwiedziny do siostry! Nigdy nie zapomne, jak mama wowczas narzekala, ze chce juz wracac do domu, bo tam Misia pewnie za nimi teskni. Tesknila, a jakze – tak jak dzieci tesknia za rodzicami. Mama zas po powrocie oswiadczyla, ze juz nigdy nie opusci swojego psa na tak dlugo i jak na razie, skrupulatnie dotrzymuje swojej obietnicy:)

***

Maybe you remember my post about missing Chester, who got lost without a trace? Our neighbour however haven’t stopped searching for him, every week spending as much as 1000 bs. on notices in the local press and television. Anyone who once was lucky to have ‘best friend’ knows what emptiness brings its loss … And so, our neighbor recently took in a puppy named Kenny, who just a month ago could fit in a palm of my hand and today curiously runs around, discovering the world :)

Last week, we heard shrill screams coming from an apartment of our  neighbor and when we went out to check what is going on, it turned out that Kenny was alone in the home. For the first time in his life… So he squealed, barked and cried for over 2 hours straight. We decided to leave a note on the neighbor’s door saying, that the next time she needs to go out we would be happy to babysit him!

Our neighbor took our offer very happily and yesterday she brought to us Kenny, wrapped in a towel and her sweater.

_MG_8389-2

For the next two hours, I felt like a babysitter again, trying to compensate the absence of Kenny’s ‘parent’. Poor thing didn’t cry but was very sad. He was missing his master so much, that he almost haven’t left his bed, where he could snuggle in her sweater, sniffing her scent. His humour improved when Freddy came back from work, and for a moment they were both happily rolling on the floor. When dinner time came, we gave him a slice of ham on a plate and some water in a cup, but he didn’t touch anything … He enjoyed however lying on my laps, watching the barking dogs on Youtube. Later, he followed us to the bedroom and went to sleep beside our bed.

_MG_8400-2 _MG_8431-2

Kenny was very happy when his master came to collect him, and she was happy to hear that her baby didn’t cry this time. I was also pleased, because I could return a favor, that once our aunt Stasia gave to my family. She lived in our house for almost a week, taking care of Misia, when my parents went away to visit my sister! I’ll never forget how my mother complained back then that she wants to go home, because Misia is missing them. And she had – just as children yearn for their parents. I recall my mom saying, that she would never leave her dog for so long again. And she have kept her promise since:)

Capybara – The Biggest Rodent In The World *** Najwiekszy gryzon swiata

Kapybary zdarzylo mi sie widziec kilka razy w ogrodzie zoologicznym w Santa Cruz, jednak bardzo czesto chowaly sie one w sztucznej lagunie, wiec nie moglam im sie przyjrzec z bliska. Pamietam, ze za pierwszym razem myslalam, ze to takie troche przerosniete bobry, bo razem z bobrami, krokodylami, tapirami i zolwiami dzielily wybieg:)

_MG_2319

Okazuje sie, ze kapybara to najwiekszy rodent na swiecie, kuzyn wspomnianego wczesniej bobra i swinki morskiej! To urocze roslinnozerne zwierze wodno-ladowe, zamieszkujace tropikalne i umiarkowane rejony Ameryki Poludniowej (zawsze w poblizu wody), moze wazyc nawet 65 kg, choc znane sa jeszcze wieksze okazy! Ich dluga szczecinowata siersc szybko wysycha, wiec w gorace dni chetnie taplaja sie w blotku i plywaja, w czym pomaga im blona plawna pomiedzy palcami. Podobno potrafia biegac tak szybko jak kon! Ich zeby rosna przez cale zycie, wiec caly czas musza cos przegryzac, by je scierac.

_MG_7160

Kapybary to zwierzeta stadne (10-20 osobnikow), komunikujace sie systemem gwizdow i chrzakan. Moga przezyc nawet 10- 12 lat, ale nieczesto dozywaja tak sedziwego wieku na wolnosci, padajac ofiara drapieznikow tj. jaguar, puma, ocelot, orzel, krokodyl a nawet anakonda!

Kapibara została po raz pierwszy opisana przez Linneusza w roku 1766 pod nazwą Sus hydrochaeris, ktory blednie ja zaliczyl do rodzaju zwierzat parzystokopytnych z rodziny świniowatych. Potoczna nazwa zwierzecia pochodzi z jezyka Tupi – Guarani, gdzie ka’apiûara/ kapiÿva znaczy tyle cozjadacz trawy‘. Na calym obszarze wystepowania jej nazwy sa zroznicowane – od capivara w Brazylii i Argentynie do julo, jesús w Kolumbii (!) i kiato w Wenezueli. Pierwotna klasyfikacja Linneusza – Sus – ma konsekwencje w postaci funkcjonujących do dziś nazw narodowych, i tak np. w jezyku angielskim kapybara to inaczej Water Pig.

Kapibary nie są uznane za zagrozony gatunek. Choc poluje sie na nie dla miesa i skory, oraz czesto zabija uwazajac je za konkurencje dla zwierzat pastewnych, ich zdolnosc przetrwania jest wspomagana przez szybkie rozmnazanie.

Kapybary są łagodne i czesto pozwalaja aby je glaskac i karmic z reki. Ja jak na razie widzialam kapybary tylko w zoo, ale jak donosza moi znajomi z Brazylii – na wolnosci mozna je spotkac  nawet w samym Sao Paulo! Podobno w niektorych stanach USA, kapybary sa trzymane jako zwierzeta domowe!

Musze przyznac, ze kiedy zobaczylam zdjecia kapybary z sanktuarium dla zwierzat w Arkansas (rockyridgerefuge.com), od razu sie w niej zakochalam, i sama chetnie bym przygarnela takiego slodkiego zwierzaka:) Ktoz by sie zreszta oparl jej urokowi?

animal-friendship-at-rocky-ridge-refuge-40

Fot. boredpanda.com

Obecnie, kapybara jest moim drugim ulubionym Poludniowo-Amerykanskim zwierzem (po leniwcu, oczywiscie;).

animal-friendship-at-rocky-ridge-refuge-38

fot. boredpanda.com

Zrodla: Wszechwiedzaca Wikipedia, borepanda.com i doswiadczenia wlasne.

***

I have seen capybaras several times in the Santa Cruz’ zoo, but very often they hid in an artificial lagoon, so I could not look at them up close. I remember the first time I thought it was just an oversized beaver, because they were living together (with some crocodiles, tapirs and turtles:)

It turns out that capybara is the largest rodent in the world, a cousin of mentioned beaver and guinea pig! This adorable animal inhabits tropical and moderate areas of South America (always near water) and it can weigh up to 65 kg, however much bigger specimens are also known! Their rough fur dries quickly, so on hot days capybaras happily wallow in mud and swim. Interestingly, they can run as fast as a horse!  Their teeth grow throughout life, so they have to munch on something all the time.

Capybaras are commonly found in groups of 10-20 individuals. They communicate with each other with system of whistles and grunts. They can live up to 10 – 12 years, but in the wild, they are very often killed much earlier by predators such as jaguar, puma, ocelot, eagle, crocodile and even anaconda!

Capybara was first described in 1766 by Linnaeus, under the name Sus hydrochoerus, who mistakenly classified it to the pig family. Animal’s common name comes from the language of the Tupi – Guarani, where ka’apiûara / kapiÿva means the same as ‘grass-eater’, but its name can differ from region to region, eg. capivara in Brazil and Argentina to julo, jesús in Colombia (!) and kiato in Venezuela. Linnaeus’ original classification – Sus – has consequences in the form of many national names and so in English capybara is also known as Water Pig.

Capybaras are not considered threatened species. Although they are hunted for meat and skin or killed by humans who see their grazing as competition for livestock, the animals have an ability to survive by rapid reproduction.

Capybaras are mild and often allow people to caress and hand feed them. So far I’ve only seen capybaras in the zoo, but I heard from my friends from Brazil, that they can be seen in a wild even in Sao Paulo city! Apparently in some of U.S. states, capybaras may be kept as pets!

I have to admit, when I saw this pictures of capybara from the animal refuge in Arcansas (rockyridgerefuge.com), I fell in love with it straight away, and I would gladly have it as my pet too :) Who wouldn’t?

animal-friendship-at-rocky-ridge-refuge-16

fot. boredpanda.com

At the moment, capybara is my second favourite (after sloth, of course;) South-American animal:)

Sources: omniscient Wikipedia, boredpanda.com and my own experience.