‘Año Nuevo Andino 5522 & Era Pachacuti’

Chciałbym życzyć Wam wszystkim – Szczęśliwego Nowego Roku 5522! Dzis jest pierwszy dzień Ano Nuevo Andino (według tajemniczego kalendarza Aymara) i zarazem początek nowej ery – Pachacuti. Co to oznacza dla Ciebie, dla mnie, dla całego świata?

Wedlug Indian Aymara, Pachacuti oznacza głębokie zmiany zaczynajace sie wraz z przesileniem zimowym na półkuli południowej. Pacha w języku Aymara oznacza = świat i Cuti = zmiane, rewolucje. Era Pachacuti przynosi wiec falę zmian, nowe możliwości dla ludzkości i powrót do czasów harmonii i równowagi z Pachamama (Matka Ziemia).

Mieszkańcy Boliwii świętujacy przesilenie zimowe, czekali na Gwiazde Poranna (Lucero del Alba) zwana Yasitata Guazu w nocy i Koem Biya przed świtem, w starozytnych miejscach kultu na terenie calego kraju: w Tiwanaku w pobliżu La Paz, Incallajta kolo Cochabamby, Salar de Uyuni w Potosi i El Fuerte de Samaipata największa na świecie rzeźbiona skala w Santa Cruz. Ja i w tym roku odpuscilam sobie (a moglam przeciez jednoczesnie celebrowac Sobotke i swoje imieniny!), ale słyszałem, że uroczystości wyglądaja jak wielka fiesta – pełna jedzenia i taniego alkoholu :) Chociaz jak dla mnie, jest teraz ciut za zimno, by spedzic cala noc na dworze!

boliviainmyeyes

Według starożytnej tradycji, gdy poranne słońce pojawia się na bezchmurnym niebie, będzie to dobry rok, a kiedy niebo przykrywaja chmury, rok przyniesie trudności. Santa Cruz byla raczej pochmurna z rana, ale jestem pewna, że na wschodzie kraju byla lepsza pogoda :)

10426870_1430230340588866_5723919515601497134_n

Fot. Bolivia Como Va

Zrodla: La Razon & Los Tiempos.

***

I would like to wish you all – Happy New Year 5522! Today is the first day of Año Nuevo Andino (according to mysterious Aymara calendar) and the beginning of the new era Pachacuti. What does it mean for you, for me, for all the world?

Aymara Indians say that the Pachacuti represents a profound change from the winter solstice in the Southern Hemisphere. Pacha in Aymara language means = world and cuti = change, revolution. The Pachacuti therefore brings a wave of change, new opportunity for humanity and return to the time of harmony and balance with Pachamama (Mother Earth).

People of Bolivia celebrated the winter solstice waiting for the Morning Star (Lucero del Alba) called Yasitata Guazu at night, and Koem Biya before dawn, at the archaeological sites of Tiwanaku near La Paz, Incallajta near Cochabamba, Salar de Uyuni in Potosi and El Fuerte de Samaipata – world’s largest carved rock in Santa Cruz among others. I haven’t made it this year but I heard that the celebration looked like a big fiesta – full of food and cheap booze:) Just, maybe it is a bit too cold to stay all night outside!

10408815_1430231670588733_2176870912765772302_n

Fot. Bolivia Como Va

According to ancient traditions, when the morning sun appears radiant it will be a good year, and when it’s disturbed by clouds, the year will bring difficulties. Santa Cruz was overcasted this morning but I am sure there was a clear sky in the East of the country:)

Sources: La Razon & Los Tiempos.

 

 

A Little House in the Mountains of Samaipata *** Maly domek w gorach

Po niemal roku powrocilismy do rajskiej Samaipaty. Tym razem nie mielismy w planach zwiedzania (a zostalo nam jeszcze tak wiele do zobaczenia!), lecz wizyte u sympatycznej pary rodakow, ktorych poznalismy kilka miesiecy temu w Santa Cruz. Wybieralismy sie do nich jak sojki za morze – a to padalo, a to bylo zimno, a to bylismy zbyt zmeczeni, ale w koncu przyszedl czas, kiedy powiedzielismy sobie ‘teraz albo nigdy’. A musicie wiedziec, ze nie tak latwo jest do nich dotrzec! Marzyliscie kiedys o domku w gorach, posrodku pol i lasow? Z dala od balangujacych sasiadow, glosnych placow budowy i wiecznie szczekajacych psow? Wlasnie tam sie wybieralismy:)

Podroz z Santa Cruz do Samaipaty zajmuje okolo 2.5 godziny, ale z powodu zlego stanu drogi trzeba bylo jechac wolniej. Po tegorocznych rekordowych opadach deszczu w wielu miejscach powstaly osuwiska, po ktorych ostaly sie jeszcze dziury w nawierzchni, konary drzew i glazy na poboczach. Tuz przed miasteczkiem musielismy skrecic w waziutka piaszcysto-blotna ‘zakrecona’ droge ‘polna’, gdzie niezastapionym okazal sie telon z karta Entela, jedynego dzialajacego w tym rejonie operatora sieci komorkowej i najlepszego przyjaciela turysty w Boliwii.

_MG_9044 _MG_9052

I oto, za gorami, za lasami, za siedmioma rzekami i po kilku dluzacych sie chwilach natknelismy sie na maly domek, w ktorym zastalismy usmiechnietych gospodarzy, ich goscia z Polski oraz trzy szczeniaki, dwa koty i kilka kaczek:) Kilka nastepnych godzin spedzilismy na rozmowach o zyciu, jedzeniu pysznego obiadu, popijaniu czerwonego wina, glaskaniu szczeniakow, spacerze po gorach i oddychaniu swiezym powietrzem. Ciezko bylo opusczac to doborowe towarzystwo i tak piekne miejsce, ale nie chcielismy wracac do miasta po ciemku. Cos mi sie jednak wydaje, ze jeszcze powrocimy do Samaipaty!

_MG_9094 _MG_9105 _MG_9095

_MG_9136

***

After nearly a year, we returned to paradise of Samaipata. This time, we had no plans to explore its wonders (and there is so much to see!), as we were going to visit the nice Polish couple we met a few months back in Santa Cruz. We’ve been thinking to see them much earlier, but it was always raining or it was cold, or we were too tired. And you must know that it isn’t easy to get to their home! Have you ever dreamt of living in a cosy little house up in the mountains, in the middle of nowhere, surrounded by fields of potatoes and forest? With no partying neighbours, noisy building sites and always barking dogs? That’s where we were going:)

Travelling from Santa Cruz to Samaipata takes about 2.5 hours, but due to bad road conditions we had to drove much slower. Recent landslides, after this year’s record rainfall, left holes in the asphalt, boughs of trees and rocks on the roadside. To get to our friends we needed to make a detour from the main road and follow narrow and curvy dirt road. I must say, the Entel phone, the only mobile network that works in the area, turned out to be our salvation. That’s why Entel is the tourists’ best friend in Bolivia.

_MG_9076

DSCN0101

And there it was at last – behind the mountains, the forests and the seven rivers, after a few long moments – a little house with smiley hosts, their guest from motherland and three cute pups, two cats and a couple of ducks :) We spent the next few hours on talking about life, eating tasty dinner, sipping red wine, cuddling pups, walking in the mountains and enjoying the fresh air. It was hard to leave the lovely company and their beautiful place, but we did not want to go back to the city after dark. But guess what? We are planning to visit Samaipata again:)

_MG_9132 _MG_9111 _MG_9104 _MG_9091 _MG_9098

 

 

Sacred Inca Mountain ‘El Fuerte’ *** Swieta gora Inkow

Dolina Samaipaty pierwotnie byla zaludnona przez ludy Chane i Majocoyas (VIII – XIV w.). Plemie Chane znane bylo glownie z rozwinietego rolnictwa, gestego osadnictwa oraz dekorowanej symbolami graficznymi ceramiki. Jednak jego najwiekszym osiagnieciem byla konstrukcja ‘El Feuerte’ niedaleko dzisiejszej Samaipaty. Nazwa ‘Forteca’ nie ma jednak nic wspolnego z oryginalna funkcja tego miejsca, ktore w rzeczywistosci bylo osrodkiem kultu.

_MG_3225

W XV w. Inkowie weszli w pakt z ludem Chane i zbudowali miasto u podnozy swiatyni. Miejsce to stalo sie waznym punktem handlu Inkow oraz ‘miejscem odpoczynku’ podczas ekspansji na Poludnie. W polowie XV w. El Fuerte bylo czesto najezdzane, a w koncu podbite przez wojownikow Guarani – ‘Chiriguanos’, ktorzy dzierzyli te tereny az do czasow kolonialnych.

Na poczatku XVI w. Hiszpanie ufundowali miasteczko Samaipata, ktora stala sie punktem laczacym Vallegrande i Santa Cruz. El Fuerte sluzylo w czasach kolonialnych jako forteca oraz magazyn, a jego funkcja sakralna zostala bezpowrotnie zniszczona.

Dzis El Fuerte, ktore zajmuje poczytne miejsce na liscie UNESCO,  jest podzielone na dwie czesci – sakralna i administracyjna.

Swiatynia zostala ‘wyrzezbiona’ w czerwonej skale (Roca Esculpida) i pokryta zoomorficznymi i antropomorficznymi symbolami, ornamentami geometrycznymi oraz niszami. Isnial tam rowniez rozwiniety system kanalow irygacyjnych. Dzieki niezwyklemu poziomowi artystycznemu i mysli inzynieryjnej, El Fuerte jest uwazane za jedno z najwazniejszych przed – Kolumbijskich miejsc rytualnych na swiecie.

Niestety nie wszystkie cenne ryty zachowaly sie do naszych czasow – zostaly one czesciowo zniszczone przez konkwistadorow, czesciowo zadeptane przez pozniejszych ‘turystow’. Niektore dzis sa zupelnie niezrozumiale.

Jednym z najlepiej zachowanych symboli jest puma w okraglej tarczy, symbolizujaca sile, ale rowniez, wedlug wierzen Inkaskich – ogien.

_MG_3242

Na samym szczycie skaly wyryte sa dwa kanaly, pokryte malo dzis widocznymi zygzakami, symbolizujacymi weze. Bylo to miejsce poswiecenia ofiar zwierzecych, poniewaz w odroznieniu od Majow, Inkowie uwazani sa za lud raczej pokojowy.

_MG_3244

Ciekswostka: Szwajcarski badacz Erich Von Daniken postawil dosyc interesujaca teze, iz owe kanaly stanowily pas startowy dla UFO, ale nikt w to raczej tutaj nie wierzy:)

W dwoch miejscach zachowaly sie zygzakowate mury Inkaskie – kolejny przyklad pieknej kamieniarki.

_MG_3239

Nisze, wyrzezbione w scianach polnocnej i poludniowej, stanowily zas miejsce przechowywania mumii.

_MG_3318

U zbocza monolitycznego piaskowca mozemy podziwiac takze dobrze wyodrebniona swiatynie – Templo de las Sacristias, pokryta zrekonstruowanym dachem.

_MG_3260

Czesc administracyjna jest troche mniej imponujaca, ale rownie wazna dla zrozumienia historii tego miejsca. Na dosyc rozleglym obszarze porozrzucane sa ruiny budynkow, pochodzace z roznych okresow. Szczegolnie interesujace sa szczatki domow, rozmieszczone strategicznie na krancach gory, z doskonalym widokiem na okolice.

_MG_3281

Nasz niezastapiony przewodnik Cecilio przyznal, ze 80% tego terenu nie zostalo jeszcze zbadanym, ziemia moze wiec kryc inne zaskakujace znaleziska archeologiczne. Jedna z najciekawszych wiadomosci, ktora udalo mi sie zapamietac (i zrozumiec:) z jego wypowiedzi byla informacja o geografcznym usytuowaniu El Fuerte na lini z innymi Inkaskimi miejscami kultu, jak chocby ‘Puerta del Sol’ niedaleko La Paz, swiatynie na jeziorze Titicaca czy Machu Pichu w Peru. Z zaciekawieniem obserwowalam tez kiedy rysowal na ziemi i wyjasnial rysunki krzyza Inkaskiego (Chacana),  w ktore wpisywala sie swiatynia El Fuerte, ale niestety bylo to dla mnie zbyt skomplikowane do ogarniecia:)

_MG_3285

O wielkim znaczeniu strategicznym El Fuerte niech swiadczy fakt jego polozenia pomiedzy tak roznymi w swojej naturze obszarami: Andow, Gran Chaco i Amazonii, a piekny teren Samaipaty byl i jest do dzis miejscem spotkan kultur i miejscem wypoczynku.

_MG_3324

Informacje praktyczne:

* Do El Fuerte mozna dojechac taksowka z Samaipaty, ktora kosztuje 80bs. w obie strony. W tej cenie kierowca powinien czekac na pasazerow 2 godziny.  Mozna rowniez ‘isc z buta’, ale 10 km, w tym czesc pod gore moze sie okazac troszke trudne:) Wazne! Kiedy pada deszcz, droga do El Fuerte moze okazac sie nieprzejezdna (piaszczysta droge przecina miejscem strumyk, ktory zamienia sie w rwacy potok).

* Bilet wstepu dla obcokrajowcow wynosi 50 bs. Milym zaskoczeniem okazalo sie to, ze jako rezydent Boliwii placilam cene dla miejscowych – 25 bs. (po okazaniu dowodu, oczywiscie:). Bilet upowaznia rowniez do odwiedzenia muzeum w Samaipacie.

*Wyprawa z przewodnikiem (70 bs. od grupy) trwa okolo 2 godzin, ale moze sie przeciagnac do 3:) Trzeba wowczas uwzglednic ‘tip’ dla przewodnika, jak rowniez dla czekajacego taksowkarza.  Mozna rowniez zwiedzac ruiny samotnie z dokladna mapa, ktora dolaczona jest do biletu wstepu.

* Na ‘swietej gorze’ znaduje sie parking, toalety, sklepik z woda i przekaskami oraz stanowiska z pamiatkami.  Ja skusilam sie na maly ceramiczny wisiorek z puma za 5 bs. Zastanawialam sie rowniez nad naszyjnikiem z ‘okiem tygrysa’ oraz z bursztynem kolumbijskim, doszlam jedna do wniosku, ze skoro jestesmy w Boliwii to zostane przy surowcach lokalnych:)

* Przed wycieczka nalezy zaopatrzyc sie w kapelusz ze sznurkiem (czasem mocno wieje), krem przeciwsloneczny, ciemne okulary, mocne buty (w koncu jestesmy w gorach) oraz aparat fotograficzny:) Widoki sa niesamowite! Jezeli jednak chce sie zrobic ‘profesjonalne zdjecie, nalezy wybrac sie na El Fuerte w godzinach porannych (popoludniem krajobraz staje sie metny, a niektore ryty na skale malo widoczne).  Zachmurzone niebo nadaje zas temu miejscu aure tajemniczosci (nie zebym cos o tym wiedziala:)

_MG_3220

* I w koncu, Samaipate mozna zwiedzac przez caly rok – srednia temperatura powietrza wynosi w wiecznie zielonej dolinie 20 stopni C. Trzeba sie tylko przygotowac na tymczasowe spadki temperatur w miesiacach letnich (w Boliwii zimowych), kiedy zimne wiatry wieja znad Patagonii, a temperatura moze spasc w nocy ponizej zera.

_MG_3333

***

Samaipata Valley was originally inhabited by tribes Chane and Majocoyas (VIII – XIVth century). Chane tribe was known mainly from its agriculture, dense settlements and pottery decorated with graphic symbols. However, their biggest achievement was the construction of ‘El Feuerte’ at the top of the hill near the present-day Samaipata. The name ‘Fortress’ however, has nothing to do with the original function of the place, which was the temple.

_MG_3233

In the XVth century, the Incas made a pact with the people of Chane and built a town at the foot of the temple. The town became an important trading point and ‘place of rest’ during the expansion to the South. In the middle of the fifteenth century, El Fuerte was invaded and eventually conquered by the Guarani warriors – ‘Chiriguanos’, who held the area until the colonial period.

At the beginning of the XVI th century Spaniards founded the town of Samaipata, which became an important point between Vallegrande and Santa Cruz. El Fuerte was used in colonial times as a fortress and a warehouse, and its sacred function was irreversibly destroyed.

Today El Fuerte, protected by UNESCO, is divided into two parts – sacred and administrative.

The temple was ‘curved’ in the red sandstone (Roca Esculpida) and covered with zoomorphic and anthropomorphic symbols, geometric ornaments and niches. There was also very developed system of irrigation. Thanks to the extraordinary level of artistic and engineering thought, El Fuerte is considered to be one of the most important pre – Columbian ritual sites in the world.

Unfortunately, not all of its important symbolic and magical rites survived to our times – being partially destroyed by the conquistadors, partly by early ‘tourists’. Some of them are today completely unintelligible.

One of the best preserved symbols is a puma in a circular mandorla, which is a symbol of strength, but also, according to Incas beliefs –  a fire.

At the top of the rocks there are two channels, covered with hardly visible today zigzags, symbolizing the snakes, which were used as a place of animal sacrifice. Just for the record, the Incas are considered to be rather peaceful people, unlike the Mayan, who sicreficed humans.

Curio: according to Swiss pseudo – archaeologist Erich Von Daniken, these chanels served as a runway for UFO, but nobody in Samaipata seems to believe in his brave thesis:)

In the two places there are well preserved zigzagging Inca walls – another example of a beautiful stonework.

Well preserved niches, carved into the northern and eastern walls, were a storage place for mummies.

At a bottom of monolithic sandstone slopes we can admire the well-extracted temple – Templo de las Sacristias, covered with reconstructed roof.

Administrative part of a site is a little less impressive, but equally important in understanding the history of this place. On quite a vast area there are scattered ruins of buildings, dating from various periods. Especially interesting are the remains of houses, strategically located at the edge of the mountains, with perfect views of the surrounding area.

_MG_3308

Our irreplaceable tour guideCecilio – admitted that 80% of this area has not yet been excavated, so the earth may still conceal other surprising archaeological finds. One of the most interesting news, which I managed to memorize (and understand :) was an information about the strategic geographical location of El Fuerte in line with other Incas places of worship, such as ‘Puerta del Sol’ near La Paz, the temples on Lake Titicaca and Machu Pichu in Peru. I enjoyed particularly his drawings on the ground while he was explaining the meaning of Inca cross (Chacana), connecting temple of El Fuerte with it, but unfortunately it was too complicated for me to comprehend…:)

_MG_3294

The validity of the El Fuerte is confirmed by the fact of its position between so different in nature areas: Andes, Gran Chaco and the Amazon basin and beautiful area of Samaipata was then and is still today a ‘melting pot’ of cultures and a place of rest.

Practical information:

* To El Fuerte you can take a taxi from Samaipata, which costs 80 bs. return. This price includes 2 hours of waiting (so don’t pay in advance!). You can also go on foot, but 10 km including the uphill part, may turn out to be a little heavy on lungs :) Important! When it rains, the road to El Fuerte may be impassable (the little stream crosses sandy road, which can turn into a torrent).

* Admission for foreigners is 50 bs. I was pleasantly surprised when it turned out that as a resident of Bolivia I can pay the price for locals – 25 bs. :). The ticket also entitles you to visit the museum in Samaipata.

* Is the best to visit El Fuerte with a tour guide that costs 70 bs. for a group (you can then share the cost), but you can also go alone with a detailed map given to each ticket.

_MG_3238

The tour takes about two hours, but may last up to 3 :) If that happens, you’ll need to prepare a ‘tip’ for the guide, as well as the waiting taxi driver.

* The ‘holy mountain’ has parking facilities, toilets, shop with water and snacks and souvenir stands. I’ve got a small ceramic pendant with puma for 5 bs.  and I was also tempted by the necklace with ‘eye of the tiger’ and other one with the Colombian amber. Thankfully (for my pocket) I came to the conclusion, that while in in Bolivia, I’ll stick to local products:)

* Before the trip you should consider getting a hat with cord (sometimes hard blows), sunscreen, sunglasses, sturdy shoes (in the end we are in the mountains) and a camera :) The views are amazing! If, however, you want to do ‘professional photography, then you should go to El Fuerte in the morning as in the afternoon landscape becomes misty, and some carvings on the rock are barely visible). Cloudy skies, on the other hand, could give the place an aura of mystery (not that I know anything about it :)

* And finally, Samaipata can be visited throughout the year – ever-green valley has average temperature of 20 degrees C. You just have to be prepared for temporary declines in temperature during the summer months (the Bolivian winter), when the cold winds blow up from Patagonia, and the temperature may fall below zero at night.

_MG_3214

The Height to Rest *** Odpoczynek w Samaipata

Nazwa ‘Samaipata‘ w jezyku keczua znaczy tyle co: ‘Miejsce odpoczynku’ – miasteczko polozone na wysokosci ok. 1800 m.n.p.m. posiada bowiem lagodny klimat subtropikalny, tak rozny od niedalekiej upalnej Santa Cruz czy suchego Sucre i zimnego Potosi. W ostatnich kilku latach stalo sie ono prawdziwym zaglebiem turystycznym, przyciagajacym nie tylko  Cruceños, pragnacych odpoczac od gwaru duzego miasta, ale rowniez zagranicznych podroznikow. Wielu  z nich postanowilo osiedlic sie w zielonej dolinie na stale, oferujac nowym przybyszom zakwaterowanie na kazda kieszen.

Ulice sennej Samaipaty wylozone sa kocimi lbami, a niska i skromna zabudowa kryje liczne sklepiki z rekodzielem, kafejki, hostele oraz biura turystyczne. Na rynku glownym stoi zas sznurek taksowek oferujacych kursy do pobliskich atrakcji.

A jest w czym wybierac:

* Pre – Inkaskie ruiny ‘El Fuerte’,

* Park Amboro,

* ‘Cuevas’ czyli kaskady ukryte w tropikanym lesie,

* Ruta del Che – czyli droga slynnego El Comendante – to tylko niektore miejsca warte poznania.

My postanowilismy wybrac sie do Samaipaty (w koncu!) tylko na jeden dzien (z roznych powodow;), ale z cala pewnoscia jeszcze tam powrocimy!

Nasza podroz zaczela sie okolo godziny 9.00, na przystanku taksowek, oferujacych dzienne kursy na trasie Santa Cruz – Samaipata, usytuowanym na skrzyzowaniu ulic Av. Omar Chavez Ortis i Soliz de Olguin, niedaleko Mercado Ramada. Trufi taxi to w zasadzie najlatwiejsza i najtansza opcja dla osob bez wlasnego auta – kurs w jedna strone kosztuje bowiem tylko 30 bs. (€3) od osoby. Jedynym minusem jest to, ze trzeba czekac, az taksowka sie zapelni, z czym podobno nie ma wiekszych problemow. Inna opcja jest zaplacenie za caly samochod – 120 bs., na co my zdecydowalismy sie w drodze powrotnej.

Ogolnie przyjmuje sie, ze podroz trwa 2.5 godziny (120 km), ale nie mozna na to liczych, bowiem korki w miescie, kontrola w miasteczku Agostura oraz miejscami trudno przejezdna droga (!), wydluzaja czas o niemal godzine. Musze tutaj dodac wiecej o kontroli w miejscowosci Agostura, bowiem dotyczy ona tylko ‘gringos‘. Policjanci zatrzymuja taksowki i prosza o dokumenty ‘bialych pasazerow’ – paszport, wizy czy inne ID. Ja i dwoje innych obcokrajowcow, na szczescie mielismy ze soba potrzebne dokumenty, ale kierowca powiedzial nam, ze zdarzylo sie, ze jego pasazerowie musieli slono zaplacic za ich brak. Ja juz z przyzwyczajenia zawsze nosze przy sobie boliwijski dowod oraz karte ubezpieczeniowa – w pokrowcu malego aparatu fotograficznego:)

Agostura okazala sie Brama do Raju (ciekawostka jest to, ze jedna z czerwonych gor Samaipaty nazywana jest przez miejscowych ‘Brama Piekiel’, poniewaz znajduje sie na niej naturalne wglebienie przypominajace brame:). Tuz za punktem kontrolnym ukazaly sie naszym oczom (szczegolnie tym majacym szczescie siedziec przy oknie) nieziemsko piekne krajobrazy – krete potoki wijace sie wsrod bujnej roslinnosci, wzgorza porosniete wiecznie zielonym tropikalnym lasem, niekonczace sie przestrzenie, usiane gdzie niegdzie malymi domami i malownicze wioski.

_MG_3177

I tak przez okolo 2 godziny, ale ktoz by liczyl czas w takich okolicznosciach przyrody?

_MG_3386 _MG_3182 _MG_3338

Informacje praktyczne:

* Trufi-taxi maja dwa postoje w Samaipacie – jeden na placu glownym, drugi na drodze wylotowej z miasta. Tak jak w Santa Cruz, czekaja az sie zapelnia. Kurs kosztuje 30 bs. od osoby.

Czasem, szczegolnie podrozujac z grupa znajomych, warto jest poprosic taksowkarza, aby zwolnil. Krete drogi sa miejscami w zlym stanie, ale kierowcy zupelnie na to nie zwazaja, jadac na pelnych obrotach.

* W Samaipacie pelno jest restauracji i kafejek na kazda kieszen – my zjedlismy lunch w najbardziej obleganej przez turystow, tuz przy placu glownym i nie polecamy. Jedzenie jest przecietne i drozsze niz w Santa Cruz, La Paz czy Sucre (kanapka z serem i szynka za 40 bs. i to bez ketchupu!). Sama kafejka jest troszke obskurna, a posrod stolikow przechadzaja sie pieski z ulicy, tesknym wzrokiem spogladajac klientom w oczy i talerze:) Mimo to, jak juz wspomnialam, kafejka byla zapelniona w porze obiadowej! Polecam wiec poszukac czegos ‘dalej od centrum’.

P.S. Ciężko jest zrobić dobre zdjęcie z okna z “latającej” taksówki, ale szybkość migawki i wysokie ISO troche pomogło :) Niestety, aby wyszlo przyzwoite foto trzeba podrozowac wszedzie na piechote, lub na rowerze, poniewaz nawet jeśli wynajmniemy całą taksówkę dla siebie, nie ma sposobu, by mozna bylo zatrzymac sie na kazde zyczenie…

C.D.N.

***

The name ‘Samaipata‘ in the Quechua language means the ‘The Height to Rest’. Why? Because small town situated at an altitude of about 1800 meters above sea level has a mild subtropical climate, so different from crazy hot Santa Cruz, dry Sucre and cold Potosi. In the past few years it had become a real tourist basin, attracting not only Cruceños, who wish to relax from the buzzing big city, but also foreign travelers. Many of them has decided to stay in a green valley permanently, offering newcomers accommodation for all budgets.

Sleepy cobblestone streets with low and modest colonial buildings hide a number of handicraft shops, cafes, hostels and travel agencies. Around the main plaza there is a line of taxis offering service to nearby attractions.

And there is plenty to choose from:

* Pre – Inca ruins ‘El Fuerte’,

* Park Amboro,

* ‘Cuevas’ or tropikanym cascades hidden in woods

* Ruta del Che – the last road of famous El Comendante – among others.

We decided to go to Samaipata (finally!) only for one day (for various reasons ;), but for sure we will be back there!

Our journey started about 9:00 am at the taxi rank, offering daily service on the route Santa Cruz – Samaipata. It is located at the intersection of Av. Omar Chavez Ortis and Soliz de Olguin, near Mercado Ramada. Trufi taxi is basically easiest and cheapest option for people without their own car – one way course cost only 30 bs. (€ 3) per person. The only downside is that you have to wait until a taxi fills up. Another option is to pay for a whole car – 120 bs., what we we decided to do on the way back.

Generally trip should take 2.5 hours (120 km), but because of traffic jam in the city, passport control and bad road at places (!), the time increases to more than 3 h. I must add here more about the passport control in Angostura, since it concerns only ‘gringos’. Policemen stop taxis and ask for the documents of their ‘white passengers’. Luckily, I and two other foreigners, we had necessary documents, but the driver told us that it happened many times that the passengers had to pay dearly lack of the passport. Today, I always carry, out of habit and bad experience, my Bolivian ID and insurance card – in a small camera bag :)

Angostura turned out to be a ‘Gateway to Heaven’ (interestingly, there is a red rock called ‘Gateway to Hell’, because of natural dorway shape on its side)! Just beyond the checkpoint before our eyes (especially those of sitting next to the window) appeared outrageously beautiful landscapes – streams winding through the lush hills covered with evergreen tropical forest and endless spaces, dotted here and there with single houses and picturesque villages.

_MG_3181

And so for about two hours, but who would count the time in such an amazing natural circumstances?

_MG_3401 _MG_3351

Practical information:

* Trufi-taxi have two stops in Samaipata – one on the main square, the other on the way out of the city. As in Santa Cruz, they are waiting until full. The drive to SC costs 30 bs. per person.

Sometimes, especially when travelling with a group of friends, it’s worth to ask taxi-man to slow down a bit. Roads are quite hazardous, but all cars are going on a full speed which is not only annoying as you miss beautiful views, but also dangerous.

* Samaipata has many restaurants and cafes for all budgets – we ate lunch in one of the most besieged by tourists, just off the main square, but we don’t recommend it. The food is mediocre and more expensive than in Santa Cruz, La Paz or Sucre (sandwich with cheese and ham costed 40 bs. without ketchup!). This place was also a little dingy and there were street dogs wandering between the tables, gazing wistfully into the eyes of customers and their plates :) So, I recommend to look for something ‘ further away from the center. “

P.S. It’s hard to take a good photo from the window of a ‘flying’ taxi, but fast shutter speed and high ISO helped a bit:) Unfortunately, I have learnt again, that in order to take a decent photo you need either travel on foot or by bicycle, because even when you hire whole taxi for yourself, there is no way it could stop wherever you want…

To be continued…