‘Feria de Alesitas’ – Lucky Miniatures * Miniaturki na szczescie

24 stycznia w La Paz, oraz innych czesciach kraju, rozpoczyna sie wielka Feria de Alasitas na czesc boga obfitosci Ekeko, przedstawianego jako karlowaty wesoly dziadek w uszastej czepce z alpaki, z mnostwem miniaturowych przedmiotow przyczepionych do swojego poncho.

fot. spanish.alibaba.com

fot. spanish.alibaba.com

Alesitas w jezyku Aymara znaczy tyle co ‘kup mnie’, wiec w tym czasie ulice boliwijskich miast i bazarow zapelnione sa straganami z drewnianymi, papierowymi oraz coraz czesciej plastikowymi miniaturami pozywienia, zwierzat gospodarczych, ale rowniez zabawkowych domkow, samochodow, sprzetu elektronicznego oraz, moich ulubionych – falszywych banknotow!

Po zakupach, ludzie skladaja miniaturki w ofierze wesolemu bozkowi, ktory pod koniec roku powinien im podarowac przedmioty w pelnym rozmiarze. Studenci, szczegolnie ci bardziej obijajacy sie, moga podarowac Ekeko mini dyplomy uniwersyteckie, liczac, ze po roku otrzymaja od losu te prawdziwe. Spragnieni podrozy moga sprezentowac Ekeko malutkie bilety lotnicze lub figurki samolotow, a ci szukajacy milosci, miniaturowe koguciki lub kury. W zeszlym roku sprzedawano rowniez zabawkowa satelite Tupak Katari, o ktorej, od czasu wystrzelenia w kosmos, sluch zaginal:)

My oprocz wspomnianych falszywych banknotow, ktore podobno przynosza ‘szczescie w kartach’, gromadzimy rowniez plastikowe magnesy na lodowke w postaci owocow i warzyw. Sliczne sa, prawda? Jak na razie, Ekeko sie spisuje, bo swiezych frutas y verduras mamy pod dostatkiem!

boliviainmyeyes

Historycy do dzis spieraja sie o pochodzenie tradycji Alesitas, a o samym Ekeko krazy taka oto legenda:

W 1781 roku, rdzenna ludnosc pod wodza Tupaca Katari, zbuntowala sie przeciwko hiszpanskiej okupacji i rozpoczela oblezenie miasta La Paz. Indianka z rodu Aymara, Paulita Tintaya, słuzaca zony owczesnego gubernatora andyjskiego miasta, Doñi Josefy, zakochana była w innym sluzacym, Isidro Choquehuanca, ktory zatrzymal sie w gospodarstwie gubernatora. Isidro podarowal Paulicie amulet – gliana figurke przypominajaca Don Sebastiana de Rojas, swego pana i ojca Doñi Josefy, ktory byl sympatycznym i grubiutkim Hiszpanem.

Po miesiacach oblezenia, mieszkancom La Paz konczla sie woda i zywnosc. Aby nie umzec z glodu, musieli jesc nawet psy i koty. Tylko w kuchni Paulity nigdy nie brakowalo jedzenia, dzieki glinianej figurce umieszczonej na malym oltarzu, ktora w cudowny sposob rozmnazala pokarm. W rzeczywistosci jednak, to Isidro, bedacy w indianskiej armii,  sekretnie przynosil pokarmy.

Gdy Doña Josefa zachorowala z powodu niedozywienia, Paulita postanowila podzielic sie jedzeniem ze swoja pania i gubernatorem. Zapytana, skad ma swieze produkty odpowiedziala, ze dzieki glinianej figurce, ktora nazwała Ekheko, chroniac tym samym swojego lubego. I tak, dzieki Paulicie i jej cudownej figurce, jak wszyscy mysleli, caly dom przetrwal szesciomiesiecze oblezenie miasta, ktore zakonczylo sie wraz z przybyciem posilkow hiszpanskiego wojska. Wdzieczni za ten “cud”, gubernator Segurola i jego malzonka, dali Paulicie i  Isidro blogoslawienstwo, zgadzajac sie na ich slub i zatrudniajac oboje w swoim gospodarstwie.

Kiedy wiesc o Ekeko rozeszla sie po miescie, ludzie zaczeli produkowac imitacje glinianej postaci i celebrowac Ekeko jako symbol obfitosci, hojności i szczescia.

Zrodla: Bolivia Bella.com & eabolivia.com.

***

On January 24th, people of La Paz and other Bolivian cities, start the big celebration of Feria de Alesitas, in honor of the god of abundance Ekeko, who usually is depicted as a small and merry granpa in alpaca hat, with lots of mini objects sticked to his poncho.

Alesitas in Aymara language means ‘buy me’. No wonder then, that during this period the streets of many Bolivian cities are filled with stalls selling wooden, paper and plastic miniatures like different foods, farm animals, but also toy houses, cars, electronics, and, my favorite – false banknotes! People buy these stuff to make offerings to dwarf Ekeko, which he supossed to return by the end of the year.

Students, especially lazy ones, give Ekeko mini university diploma, hoping that they will graduate at the end of the school term. People who want to travel buy small figurines of planes or fake plane tickets, and those seeking love, tiny chickens or hens (don’t ask me why, I have no idea;) Last year, people were also buying toy satelite of Tupak Katari, but until now no one knows what’s happened to it;)

We, besides these false banknotes, are big fans of plastic fridge magnets in the form of fruits and vegetables. Aren’t they cute? And so far we can’t complain on our Ekeko:)

bolivaianmyeyes

To this day historians aren’t sure where exactly tradition of Alesitas has started, but people still remember the legend of Ekeko:

In 1781, the indigenous people commanded by Tupac Katari rebelled against Spanish rule and put siege to the city of La Paz, where Paulita Tintaya, of Aymara blood, lived. She was handmaid to the wife of the governor of La Paz, Doña Josefa de Rojas. The girl was in love with Aymara another servant, Isidro Choquehuanca, who had to stay at the master’s farm. Isidro had given Paulita an amulet – a clay figure in the shape of Don Sebastian de Rojas, their master and father of Doña Josefa, who was a very short, fat, jovial and red-faced Spaniard. After months of siege, people of La Paz were in a desperate situation, as food and water were scarce. They had to eat even cats and dogs so as not to die of starvation. Only in Paulita’s kitchen food was never lacking, thanks to the clay figure she had put in a little altar, which had miraculously provided the housemaid of enough food. In reality, it was Isidro who had given her these provisions, as he was in the indigenous army and therefore able to secretly enter the city.

When Doña Josefa got ill because of malnutrition, Paulita decided to share her food with her and the governor, who wanted to know where she had gotten it from. She told Governor Segurola that the clay figure, whom she called Ekheko, had the power to make food appear when needed, sto save Isidro.This way, the whole house survived the long six months of siege, that finished with arrival of ne Spanish army regiments.Thankful for this “miracle”, Governor Segurola and his wife gave their blessing to Paulita and Isidro’s wedding, taking them both into their house as servants.

And some time later, people began to use imitations of this clay figure as a symbol of abundance, generosity and happiness.

boliviainmyeyes

Little garden anyone?

 

Sources: Bolivia Bella.com & eabolivia.com.

El ritmo negro: SAYA afro-boliviana & Caporales

Afro – boliwijska Saya jest rytmem muzycznym i tancem wywodzacym sie z tropikalnego regionu La Paz, Las Yungas, dokad od XVI wieku konkwiskadorzy sprowadzali niewolnikow z Afryki, wykorzystujac ich jako tania sile robocza na plantacjach.

Nazwa Saya wywodzi sie prawdopodobnie od slowa ‘nsaja‘, w jezyku kikongo (Kongo) oznaczajacego wspolna prace wykonywana przy akompaniamencie spiewnego glosu lub piesn pracujacych. W jezyku quechua Saya oznacza zas ‘tego, ktory zawsze stoi’.

Przez wieki, kultura afrykanska wymieszala sie z rodzima tradycja andyjska, stajac sie waznym elementem kulturowym Wielonarodowej Boliwii (Estado Pluronacional). Dzis mozna uslyszec i zobaczyc Saye nie tylko w tropikalnych Yungach. Taniec ten obecny jest podczas kazdej uroczystosci religijnej, kazdego karnawalu (—>Entrada Universitaria Folklorica/ Fiesta de Virgen de Urkupiña/ Carnaval en Cochabamba).

. Wykonywany jest on glownie przez studentow uniwersytetow, ktore odgrywaja wielka role w konserwacji i szerzeniu tradycji narodowych.

My ostatnio mielismy okazje podziwiac Saye w Centro de la Cultura Pluronacional Santa Cruz, w wykonaniu lokalnej spolecznosci afro-boliwijskiej. Hipnotyzujace dzwieki bebnow polaczone z rytmicznym spiewem i z widokiem krecacych sie spodnic, porwaly wszystkich zgromadzonych do tanca.

saya

saya

Ja osobiscie zostalam porwana przez tancerke, ktora pokazala mi kilka krokow. Niestety, jak sama przyznalam, brakowalo mi tej szerokiej pollery, nawiazujacej do spodnicy kobiet Aymara, ktora zatuszowalaby moje braki w kreceniu biodrami:)

Najwiecej oklaskow zebraly zas dzieci, ktore z zapalem wlaczyly sie w taniec. To na nich bedzie spoczywal obowiazek i zaszczyt w podtrzymywaniu tej jakze unikalnej tradycji.

saya afro-boliviana

Kultura afrykanska na stale zagoscila w tradycji muzycznej Boliwii, dajac poczatek chyba najbardziej popularnemu dzis tancu – Caporales, powstalym w latach 60-tych ubieglego wieku. Tak sie jednak sklada, ze meski stroj Caporales nawiazuje nie do jasnego, lekkiego i wygodnego ubioru tancerzy Saya, ale do munduru hiszpanskich straznikow (Caporal – kapral), nadzorujacych prace niewolnikow. Podobno, bracia Estrada Pacheco, ktorzy stworzyli nowy taniec, zaispirowali sie postacia, ktora w Saya tanczac z batem w reku, symbolizuje wlasnie zolnierza przywolujacego niewolnikow do porzadku.

saya afro-boliviana

Mezczyzni w Caporales maja odzwierciedlac idee silnego ‘macho’, podskakujac i wymachujac ramionami, podczas gdy kobiety koncentruja sie na kreceniu biodrami i pokazywaniu nog. (Interesujace jest jednak to, ze i kobiety moga tanczyc meska partie taneczna).

Caporales

Stylistycznie jak i ideologicznie, Caporales daleki jest wiec od oryginalnej Saya, stajac sie niemal synonimem popularnej kultury latynoamerykanskiej.

Saya afro-boliwijska zostala rozprepagowana przez zespol Los Kjarkas, ktory w wielu swoich znanych przebojach wykorzystuje rytmy bebnow rodem z ‘czarnego ladu’, jednoczesnie laczac je z Caporales i innymi tradycyjnymi melodiami boliwijskiego Altiplano, wygrywanymi na malej gitarze charango i fletni Pana (zampoña).

Moja ulubiona piosenka Saya z repertuaru tego zespolu jest ‘El ritmo negro Caporal’. Posluchajcie:

P.S. Innym boliwijskim tancem charakteryzujacym sie mieszanina elementow rdzennych i afrykanskich jest Morenada —> 100% Boliviana.

Zrodla: Wikipedia, danzasdebolivia.wordpress.comflordelapacho.com i doswiadczenie wlasne.

***

Afro – Bolivian Saya is the musical rhythm and dance originating in the tropical region of La Paz, Las Yungas, where from the sixteenth century onwards slaves had been brought from Africa by conquistadors, to be used as a cheap workforce on plantations.

Saya’s name derives probably from the word ‘nsaja‘, that in the language of Kikongo (Congo), means ‘work performed to the accompaniment of melodious voice’ or work song. In the Quechua language, Saya means ‘the one that always stands on his feet’.

For centuries, African culture have mixed with the native Bolivian Andean tradition, becoming an important cultural element of the todays’ Multinational Bolivia (Estado Pluronacional). And today you can hear and see Saya not only in tropical Yungas. This dance is also present during every religious ceremony, every carnival (—>Entrada Universitaria Folklorica/ Fiesta de Virgen de Urkupiña/ Carnaval en Cochabamba). It is danced mainly by students of the universities that play big role in the conservation of national traditions.

Saya afro-boliviana

Entrada Universitaria Folklorica, Cochabamba 2013

DSCN1462

Recently, we had a chance to admire Saya in the Centro de la Cultura Pluronacional Santa Cruz, performed by local Afro-Bolivian community. Mesmerizing sounds of drums combined with the views of twirling skirts, made everybody dancing. I personally joined dancers who showed me few steps. Unfortunately, as I admitted, I missed the wide pollera, referring to the skirt of Aymara women, which would help to hide my akward hips moves :)

The children, who eagerly joined in with the dancers, gathered the most applouse. They are the ones who will have to preserve this unique tradition for future generations.

The African culture established its presence in the musical tradition of Bolivia, by becaming the basis for perhaps the most popular Bolivian dance – Caporales. However, the male outfit of Caporales isn’t light and comfortable like the clothing of Saya dancers, but looks like the uniform of Spanish guards (Caporal – Corporal) who were supervising the work of slaves. Apparently, Estrada Pacheco brothers who created this new dance in the 60’s, were inspired by a character in Saya, who dancing with a whip in his hand, symbolizes the soldier invigilating the slaves.

Caporal

Entrada Universitaria Folklorica, Cochabamba 2013

Males dancers in Caporales reflect the idea of a strong ‘macho’, jumping and waving their arms, women however are concentrated on moving their hips and chest, and showing off their legs. (Interestingly, women can also dance the male parts!).

Stylistically and ideologically, Caporales is very far from the original Saya, becoming almost a synonymous of a Latin American popular culture.

Afro-Bolivian Saya was popularized by the band Los Kjarkas, that uses the rhythms of drums straight from the ‘black land’ in many of their hits, at the same time combining them with Caporales and other traditional melodies of Bolivian Altiplano, played on charango (small guitar) and zampoña (pan flute).

My favorite Saya song from the repertoire of the band is ‘El ritmo negro Caporal’ (to watch the video, scroll up to Polish version).

P. S. Another Bolivian dance characterized by a mixture of indigenous and African elements is Morenada —> 100% Boliviana.

Sources: Wikipedia, danzasdebolivia.wordpress.comflordelapacho.com and my own experience.

¡Viva La Paz!

Dzis administracyjna stolica Boliwii – La Paz, obchodzi swoje swieto. Warto wiec z tej okazji pokrotce przytoczyc jej burzliwa historie.

Miasto zalozone w 1548 roku przez hiszpanskich konkwiskadorow na miejscu Indianskiej wioski – Laja, orzymalo imie Nuestra Señora de La Paz (Matka Boska Krolowa Pokoju), upamietniajace przywrocenie pokoju po powstaniu Gonzalo Pizarro przeciwko Blasco Núñez Vela, pierwszemu wicekrolowi Peru. Miasto przeniesiono pozniej do doliny Chuquiago Marka, gdzie znajduje sie do dzis.

W 1781 roku, grupa Indian Aymara przez szesc miesiecy prowadzila oblezenie La Paz pod przewodnictwem Tupac Katari (stad nazwa pierwszej boliwijskiej satelity!). 16 lipca 1809 Pedro Domingo Murillo, przywodca krwawo stlumionego powstania o niepodleglosc, stracony kilka miesiecy pozniej na Plaza de los Españoles, wypowiedzial pamietne slowa, iz boliwijska rewolucja zapalila pochodnie, ktorej nikt nie bedzie w stanie zgasic. To wydarzenie formalnie zapoczatkowalo wyzwolenie Ameryki Poludniowej z rak Hiszpanii.

Kazdego 16 lipca miasto La Paz wspomina te patriotyczne czyny roku 1809. Uroczystosci rozpoczynaja sie zapaleniem Pochodni Wolnosci w domu meczennika, przez wladze panstwowe i lokalne. Nastepnie ulicami miasta przechodzi pochod, zwany Parada Pochodni, podczas ktorej mieszkancy maszeruja z pochodniami w rekach, upamietniajacymi bohatera narodowego, ktorego imie nosi dzis glowny reprezentacyjny plac miasta ‘Plaza Murillo‘.

Przeniesmy sie na chwile do tego pieknego andyjskiego miasta, wsluchujac sie w piesn mojego ulubionego zespolu – Los Kjarkas – Chuquiago Marka (1988):

Chuquiago Marka
nunca te olvidé
mi tierra querida,
tienes de las cosas
del primer amor
que nunca se olvida.

No quiero morirme
sin volverte a ver
mi Chuquiago Marka,

Eres luz del Ande
ciudad de La Paz
con tu poncho blanco,
duerme el Illimani
su sueño feliz
historia de piedra.

No quiero morirme,
sin volverte a ver
mi La Paz del alma

Nigdy nie zapomne mojej ukochanej ziemi Marka Chuquiago, pierwszej milosci nigdy sie nie zapomina. Nie chce umierac, dopoki cie nie zobacze jeszcze raz, moja Chuquiago Marka. Jestes swiatlem Andow, miasto La Paz. Pod twoim bialym poncho drzemie Illimani, sniac szczesliwy sen, historie kamienia. Nie chce umierac, bez zobaczenia jeszcze raz miasta mojej duszy.  

Zrodlo: musica.com. Tlumaczenie: wlasne. O mojej przygodzie z La Paz —> tu.

***

Today, on July 16, the administrative capital of Bolivia – La Paz – celebrates its holiday. Therefore, I would like to quote briefly its turbulent history.

Founded in 1548 by the Spanish conquistadors at the site of the Native American settlement, Laja, the full name of the city was originally Nuestra Señora de La Paz (meaning Our Lady of Peace). The name commemorated the restoration of peace following the insurrection of Gonzalo Pizarro against Blasco Núñez Vela, the first viceroy of Peru. The city was later moved to its present location in the valley of Chuquiago Marka.

In 1781, for a total of six months, a group of Aymara people laid siege to La Paz, under the leadership of Tupac Katari (whose name was given to the first Bolivian satellite!). In 1809 the struggle for independence from the Spanish rule brought uprisings against the royalist forces. On July 16,1809, Pedro Domingo Murillo, killed by Spaniards a couple of months later, famously said that the Bolivian revolution ignited a torch that nobody would be able to dim. This day formally marked the beginning of the Liberation of South America from Spain.

Every 16 July, the town of La Paz recalls the patriotic deeds of the year 1809. The departmental celebration begins when the various national and local authorities turn on the Torch of Liberty in the house of the martyr. Then the parade known as the Parade of Torches starts in the city centre with citizens marching with torches in their hands to symbolize their national hero, whose name bears city’s main square, ‘Plaza Murillo’.

Let’s move for a while to this beautiful Andean city, listening to the song of my favorite band – Los Kjarkas  – Chuquiago Marka (1988):

I’ll never forget my beloved land Marka Chuquiago, first love is never forgotten. I do not want to die until I see you again, my Marka Chuquiago. You are the light of the Andes, the city of La Paz. Under your white poncho sleeps the Illimani, dreaming a happy dream, the story of stone. I do not want to die without seeing again the city of my soul.

Source: musica.com. Translation: my own. About my adventure in La Paz —> here

Public City Transport in Bolivia *** Transport miejski w Boliwii

Droga dwukierunkowa. Trzy pasy, oddzielone biala przerywana linia. Prawy z lotniska do miasta, lewy na lotnisko. Srodkowy, jak nam pani taksowkarz wyjasnila – do wyprzedzania. To tak w teorii, a w rzeczywistosci? Samochody parkuja na lewym i prawym pasie, a wszyscy jezdza posrodku. W obie strony. Az strach sie bac!

Tak wlasnie wyglada nowa droga na lotnisko w Santa Cruz de la Sierra, ktora po raz pierwszy podrozowalismy dzis z rana.  Wybudowana specjalnie na Szczyt Panstw Grupy 77 i Chin. Do tej pory myslelismy, ze ‘nowa droga’ to nic innego jak stara droga, ktora od dluzszego czasu znajduje sie w rozkopce. Coz, ta zbudowana dla prezydentow i przewodniczacych 78 panstw, okazala sie rowniez nie do konca wykonczona. A moze i tak, bo robotnikow ani widu alni slychu:) Co prawda, zdazono ulozyc cementowe plyty, ale nie zalano ich jeszcze asfaltem. Na obrzezach drogi posadzono palmy, ale chyba ich nie ukorzeniono przed przesadzka, bo wiekszosc wygladala na zupelnie wyschniete slupki. Trawy na poboczu nie posadzono, ale co kawalek ulozono dekoracyjne gliniane dzbany. Chyba tak sie spieszyli, by oddac te droge na czas, ze zapomnieli o jej oznakowaniu! Zreszta, dalej mamy czteropasmowke, przedzielona podwojna zolta ciagla, ale jak widac na zalaczonym zdjeciu, i to nie przeszkada taksowkarzom z lotniska w Santa Cruz, by wyprzedzac. W koncu, czas to pieniadz. Podobno, do nowej drogi maja dobudowac jeszcze trzy pasy, ale jak na razie sie na to nie zanosi – kolejna miedzynarodowa konferencja w tym roku nie jest przewidziana.

DSCN0003

Dzisiejsza obserwacja ‘zmusila’ mnie do napisania o tym, jak wyglada komunikacja miejska w najwiekszych miastach Boliwii. Kontynuujemy z:

SANTA CRUZ de la Sierra

Taksowki z lotniska sa pomalowane na kolor bialo-niebieski i odpowiednio oznakowane. Znaczy sie – bezpieczne. Jest to jednak zludne, bo kierowcy sa zwykle, lagodnie rzecz ujmujac, ‘niecierpliwi’. Nie straszne im dziury w drodze, kaluze, inne pojazdy. Liczy sie czas! Odbija sie to na wygladzie ich taksowek, ktore pamietaja lepsze czasy. Co ciekawe, o wypadkach z ich udzialem nie slyszalam, wiec moze sa juz zahartowani w boju?

Zreszta tak jak ich koledzy po fachu – kierowcy autobusow, tzw. micros i trufi – taxis, nie zwazajacy na nic (i na nikogo), byle by dotrzec do celu na czas. Czerwone swiatlo? Przeciez nas ono nie dotyczy, zdaja sie myslec.  Zreszta, nie zawsze mozna ich winic. Niedaleko naszego mieszkania znajduje sie skrzyzowanie, gdzie zamontowane sa tylko swiatla dla pieszych (normalnie, jest odwrotnie). Dodam tylko, ze kierowcy wydaja sie byc troche skonfundowani.

Stan wiekszosci pojazdow komunikacju miejskiej najwiekszego i najbogatszego miasta Boliwii pozostawia zas wiele do zyczenia, choc zdarzaja sie rowniez nowsze okazy.

Dowiedzialam sie ostatnio o istnieniu strony internetowej, pokazujacej i kalkulujacej trasy przejazdu autobusow – Cruzero! Niesamowite narzedzie, choc nie zawsze mozna ufac mapkom:)

564701_10152316517469048_1969951900_n

LA PAZ

Jak ukazuje powyzsza grafika, mieszkancy andyjskiej stolicy ciesza sie od niedawna nowymi, nowoczesnymi i czystymi autobusami, o wdziecznej nazwie – Puma Katari. Takie, ktore znamy z ulic europejskich miast. Co prawda, niewiele ich jeszcze jezdzi, ale od czegos trzeba przeciez zaczac! Oprocz nowych busow mamy rowniez do dyspozycji biale busiki, wszechobecne taksowki oraz… TELEFERICO, czyli kolejke gorska miejska. ‘Mi Teleferico’ jest drozsze od autobusow, ale szybsze, wygodniejsze i zapewniajace piekne widoki na miasto polozone na wzgorzach. Jak na razie ukonczono tylko jedna linie (Linea Roja), ale dobre i to!

laestrelladeloriente

Fot. laestrelladelloriente.com

COCHABAMBA

Kulinarna Stolica Boliwii tez ma swoje teleferico, ale nie liczy sie ono jako komunikacja miejska, bo prowadzi tylko do Chrystusa na wzgorzu San Pedro. Czym sa za to ‘pumy’ La Paz wobec takiego autobusu?

DSCN0384 (2)

Cochabambinos przescigaja sie w dekorowaniu swoich pojazdow, przyklejajac na karoserii kolorowe naklejki czy przyczepiajac do anteny kolorowe wstazki, dumnie powiewajace na wietrze. W srodku zas, obok obrazkow swietych, zobaczymy takze ‘gole dupy’ i inne dewocjonalia. Sa to istne ‘burdele na czterech kolkach’ – ciemne, obskurne, duszne w srodku oraz wypacykowane na zewnatrz. Zawsze zauwazalne – zapraszajace do srodka glosnymi i skocznymi tradycyjnymi rytmami.

Oprocz TAKICH autobusow, zaobaczymy rowniez w Cochabambie niezliczone taksowki oraz busy – tak jak i w innych miastach poruszajace sie wzdluz tajemnej trasy. Tajemnej dla nietutejszego, bo miejscowi zawsze wiedza, ktory numer wziac, by dostac sie z punktu A do punktu B. Podobno dostepne sa mapy komunikacji miejskiej, ale nikt nie wie gdzie je mozna dostac. Moze kopie skonczyly sie jakis czas temu i zapomniano dodrukowac, jak mialo to miejsce w Santa Cruz?

Jak kierowcy autobusow, tak i lotnisko dba o wizerunek Miasta Wiecznej Wiosny. Z lotniska zabierze nas bowiem nowiusienka, bialusienka i czystusienka taksowka, z elegancko ubranym taksowkarzem za kierownica. Kierowac on bedzie z wielka uwaga i cierpliwoscia, coby nie zarysowac nowej karoserii.

*

Jak sie okazuje, nawet po komunikacji miejskiej widac roznice w kulturze, kolorycie, ale niekoniecznie w zasobnosci portfela poszczegolnych regionow kraju. Wszedzie jednak zetkniemy sie z chaosem, tak typowym dla Boliwii. Musze jednak zaznaczyc, ze kierowcy komunikacji miejskiej w Boliwii maja chyba najtrudniejsza prace na swiecie! Nie tylko jezdza gruchotami po niebezpiecznych ulicach, ale rowniez w tym samym czasie kasuja za przejazd, wydajac reszte (!) oraz odpowiadaja na pytania zagubionych pasazerow. Przy calym tych harmiderze, udaje im sie zachowac stoicki spokoj. Naprawde, godne podziwu, ale nie do pozazdroszczenia.

Ceny komunikacji miejskiej na dzien dzisiejszy (06/2014)

Santa Cruz:

Micro Autobus i Trufi -taxi = 2 bs.

Taksowka = od 8 bs. w gore.

Taksowka z lotniska do centrum = 60 Bs.

La Paz:

Teleferico = 3 bs.

Autobusy = od 2 bs.

Taksowka = od 10 bs. 40 bs/godzina.

Taksowka z lotniska do centrum = 60 bs.

Cochabamba:

Autobus i trufi = od 2 bs. (po ostatnich protestach)

Taksowka = od 6 Bs.

Wygodna taksowka z lotniska do centrum = 30 Bs.

 Jezeli interesuja Cie ceny przejazdow miedzy miastami, warto zajrzec tu:

  • ‘Podrozujac po Boliwii” —> klick,
  • ‘Samochodem po Boliwii‘ —> klik,
  • Bezpieczna Boliwia: poradnik dla przewrazliwionych‘ —> klik.

Inne przydatne linki:

Pociagi: Ferroviaria Oriental (Santa Cruz) www.ferroviariaoriental.com, Ferroviaria Andina (La Paz) www.fca.com.bo

Samoloty: Boliviana de Aviación (www.boa.bo), Amazonas (www.amaszonas.com)

***

Two-way road. Three lanes, separated by a white dotted line. The right one leads from the airport to the city, left one to the airport. Middle lane, as explained by the lady taxi driver – to overtake. This is theory, but in reality? Cars park on the left and right lanes (using them as a hard shoulder), and everybody else seem to drive in the middle. In both directions. God help us!

That’s how a new road to the airport in Santa Cruz de la Sierra looks like, which we traveled for the first time today in the morning. It was built specifically for the Summit of the G 77 and China. Until now, we thought that the ‘new road’ is nothing else than the old road, which has been in construction since a while. Well, the special road for presidents of 78 states, also turned out to be not quite finished yet. Or maybe I am wrong, as there was no sight of the workers or any visible works? They laid cement plates, but not yet the asphalt. They planted palm trees on the sides but I think they forgot to root them properly, as the most of the trees looks like completely dried up sticks. Grass on the side of the road has not been planted, but they decorated it with big clay pots  in traditional Camba style. I guess, they must have been in a  hurry to finish it in time for the summit, but they forgot to put the signs up! Anyway, further proper four-lanes road, divided by double yellow continuous line is not being quite respected either – overtaking on double continuous yellow line is a norm for a taxi drivers in Santa Cruz. In the end, time is money. I heard that they supposed to build three more lanes, but there is no plans for another international conference this year.

DSCN0001

Today’s observation ‘has forced’ me to write about how the city transport looks like in the biggest cities of Bolivia. Let’s continue with:

SANTA CRUZ de la Sierra

Airport taxis, painted in white and blue are marked accordingly. That means they are safe. However, this is deceptive, because the drivers are usually, mildly speaking, impatient. Big hole in the road? Puddles, other vehicles on the way? No problem. Time is running out! The taxis, which remember better times, reflect the reality of the road. Interestingly, I haven’t heard of any casualties involving airport taxis, so maybe the drivers are really as skillful as they think they are?

Just like their friends – buses and trufi – taxis drivers, who doesn’t mind anything (or anyone), as long as they get to their destination on time. Red light? Surely it does not concern us, they seem to think. However, they are not always to blame. Near our apartment there is an intersection fitted  with pedestrians light signalisation only (normally, is the opposite). I will only add that the drivers seem to be a bit perplexed.

The state of most public vehicles in the biggest and richest city in Bolivia, is mostly poor, but there are also some recent models on the run.

I found out quite recently that there is a website showing and calculating bus routes – Cruzero! Amazing tool, however not always showing right maps:)

DSCN0011

LA PAZ

The second picture from the to shows that the citizens of the Andean capital enjoy new, modern and clean buses, aptly named – Puma Katari. The same, as we know from the streets of European cities. Admittedly, there are still not many of them on the streets, but that’s a good start! In addition to the new buses, the Pacenos have also little busses at their disposal, ubiquitous taxis and … teleferico, or city cable cars, in other words. ‘Mi Teleferico’ connects La Paz and El Alto where the highest airport in the world operates. It is more expensive than buses, but faster, more comfortable and guarantee some beautiful views. So far there is only one line (Linea Roja), but again… that’s a good start;)

COCHABAMBA

The Culinary Capital of Bolivia has its own teleferico, but it doesn’t count as the public transport as it leads only to Christ on San Pedro Hill. However, what are ‘pumas’ of La Paz compering to such a bus? Cochabambinos outdo each other in decorating their vehicles, sticking different stickers or pinning colorful ribbons, flapping in the wind, to their busses. Inside, next to a picture of the saints you can see also ‘naked ladies’ and other religious articles. These are the real ‘brothels on four wheels’ – dark, dingy, stuffy inside and flashy outside. Always noticable – inviting inside with loud and lively traditional tunes.

In addition to SUCH buses, there are countless trufis and taxis in Cochabamba, as in other cities, moving along secret routes. Secret for someone foreign, because the locals always know which number to take to get from point A to point B.  Apparently the maps of public city transport are available, but no one knows where. Maybe shops ran out of copies some time ago and they didn’t print them anymore, as in happened in Santa Cruz?

Just as drivers of buses, so the airport takes care of the City’s of Eternal Spring image. We will travel from the airport with a brand-new, snow white and ultra-clean taxi, with elegantly dressed taxi driver behind the wheel. He will drive us with great attention and patience, not to scratch the new paintwork.

*

As you can see, even the public city transport service reflects differences in culture, atmosphere but not necessarily the finances of various regions of the country. They have, however, something in common – chaos, so typical of Bolivia. But I must mention here that the drivers of public transport in Bolivia may have probably the hardest job in the world! Not only they have to drive old vehicles on the dangerous streets, but also at the same time they charge for a ride, give a change (!) and answer the questions of lost passengers. And even in such a chaotic environment they manage to stay calm. Truly admirable, but not to be envied!

Prices of city transport up to date (06/2014)

Santa Cruz:

Micro Bus and taxi Trufi = 2 bs.

Taxi = from 8 bs.

Taxi from the airport to the center = 60 Bs.

La Paz:

Teleferico = 3 bs.

Buses = from 2 bs.

Taxi = from 10bs. 40 bs./h.

Taxi from the airport to the center = 60 bs. (airport shuttle 3.80 bs.)

Cochabamba:

Bus and trufi- taxi = from 2 bs. (after the recent protests)

Taxi = from 6 Bs.

Comfortable taxi from the airport to the center = 30 Bs.

If you are interested in prices for trips between cities, check it out:

Other useful links:

By train: Ferroviaria Oriental (Santa Cruz) www.ferroviariaoriental.comFerroviaria Andina (La Paz) www.fca.com.bo

By plane: Boliviana de Aviación (www.boa.bo), Amazonas (www.amaszonas.com)

‘Pachamama’ — The Kallawayas Way of Life *** Boliwijskie remedium na zmiany klimatu

“Pachamama” to film dokumentalny opowiadający o rdzennej ludnosci zamieszkującej boliwijskie Andy, Kallawayas, ktorych tradycyjny sposob zycia zostal zagrozony przez zmiany klimatu. Lud Kallawayas zajmujacy sie naturalna medycyna, znalazl jednak kilka sposobow radzenia sobie ze zmieniajacym sie srodowiskiem.

Aby moc praktykowac swoja tradycyjna medycyne, potomkowie zalozycieli starozytnej kultury Tiwanaku wykorzystuja setki roslin, rosnacych wysoko w gorach. Trudno w to uwierzyc, ale na poczatku XX wieku, przy uzyciu wylacznie srodkow roslinnych, Indianie byli w stanie skutecznie leczyc pandemie malarii na Kanale Panamskim.

c2b9a9584669190521852332182da45f_large

Fot. Vance Gellert

Brzmi interesująco, prawda? Jeśli chcesz dowiedziec sie więcej o sposobie zycia Kallawayas i ich praktykach, musisz koniecznie zobaczyc ten wyjatkowy film.

Jest jednak maly problem – nie zostal on jeszcze nakrecony! Projekt został zainicjowany przez dwie mlode artystki: Alicia Rowsome i Eliza Upadhyaye, ktore wlasnie rozpoczely akcje zbierania reszty srodkow potrzebnych do stworzenia tego ciekawego dokumentu.

Na swojej stronie internetowej – Pachamama, film o Kallawayas i zmianie klimatu – wyjasniaja istote swojego projektu od A do Z: www.pachamamafilm.com.

Tak więc, gdybys chcial zostac czescia tego projektu, dowiedzieć się więcej o kulturze Kallawayas i doswiadczyć piekna Boliwii ‘na wlasne oczy’ – mozesz go wesprzec —— > tutaj, dajac calemu zespolowi ‘Pachamama‘ kopniaka na szczescie:)

***

‘Pachamama’ is a documentary telling a story of an indigenous population living in the Bolivian Andes, the Kallawayas. Having been affected by climate change for nearly over a decade, Kallawaya people – traditional healers and descendants of pre-Inca Tiwanaku culture, have found inspiring ways to deal with their changing environment.

The indigenous community relies on hundreds of plants in order to be able to practice their traditional medicine. For example, using only plant remedies they were able to successfully treat the Malaria pandemic at the Panama Canal in the 1900s! 

They rely on an ancient and elaborate system of agriculture and household crafts to survive in the arid mountainous region, in which they have lived for centuries.

e8f0154fff4ddd4fe419df2e8b47e8e2_large

Fot. Vance Gellert

Sounds interesting, isn’t it? If you would like to know more, you need to see this unique documentary by yourself! 

There is one problem though, it has not been yet produced! The project was initiated by two young artists: Alice Rowsome and Eliza Upadhyaya, who still need bit of funding in order to create this interesting documentary for everybody to enjoy.

On their website – Pachamama, a film about the Kallawayas and climate change – they explain the project from A to Z: www.pachamamafilm.com.

So, if you would like to be a part of it, learn more about Kallawaya people and experience beauty of Bolivian landscape –  back them up ——> here and give them a good kick-start!